– Rzeczywiście, do tej pory mieliśmy taki problem – przyznaje Martin Mayer, trener przygotowania fizycznego pierwszej drużyny Lecha. – Teraz też jesteśmy w takim okresie. Postaramy się, by było inaczej, ale sytuacja nie jest sprzyjająca. W naszych treningach uczestniczy tylko dziesięciu piłkarzy, reszta przebywa na zgrupowaniach swoich reprezentacji. W takiej sytuacji możemy z zawodnikami pracować tylko indywidualnie, starać się poprawić u nich to, z czym były problemy.
W podobnej do Lecha sytuacji znajduje się wiele klubów, ale tylko on „programowo” po zakończeniu przerwy gra słabo i rzadko zdobywa jakiekolwiek punkty, niezależnie od tego, kto go aktualnie trenuje. – Problem byłby mniejszy, gdyby na treningach brakowało dwóch-trzech piłkarzy. Liczba ta jest dużo większa, a to już rodzi poważne problemy. Duża grupa zawodników walczy w lidze, potem wyjeżdża, by w narodowej reprezentacji zmobilizować się i pokazać klasę. Wracają do nas kilka dni przed meczem. Starają się grać na jak najwyższym poziomie, ale brakuje czasu na wypoczynek – tłumaczy Martin Mayer.
A co z tymi, którzy powołań nie otrzymują? Dlaczego im także przerwa nie służy? – Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo to rzeczywiście zastanawiające – przyznaje austriacki szkoleniowiec. Po ostatniej przerwie reprezentacyjnej Lech jak zwykle przegrał swój pierwszy mecz, ale wtedy przyczyną było to, że drużyna, która została w Poznaniu, trenowała bardzo mocno. – Staraliśmy się nadrobić zaległości, wykorzystać ten moment, bo od niedawna pracowaliśmy w Lechu. Piłkarze wracający do Poznania też byli zmęczeni, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. To ma duże znaczenie, sytuacja nie jest łatwa – zwraca uwagę Martin Mayer.
Ostatnio piłkarze Lecha, którzy klubu nie opuścili, pracują głównie nad elementami fizycznymi. – Z piłką się nie rozstajemy, bo mamy co doskonalić. Prowadzimy z piłkarzami specjalistyczne, indywidualne treningi. Wszystkim graczom przydają się ćwiczenia mające na celu poprawę skuteczności, umiejętność finalizacji akcji. Oczywiście nie ma mowy o zajęciach taktycznych, bo liczba zawodników jest zbyt mała – kończy trener.



