Przegrany pierwszy sparing

Podbeskidzie Bielsko-Biała nigdy nie było ulubionym przeciwnikiem Lecha. Jeżeli z nim wygrywa, to minimalnie, bardzo się męcząc. W pierwszym sparingu podczas zgrupowaniu w Opalenicy uległ mu 1:2 pokazując tylko kilka składnych akcji i wiele niedoskonałości w grze. Zawodnicy po meczu podkreślali, że są wyczerpani ciężkimi treningami, daleko im do świeżości. Obiecują ciekawszą grę w meczu przeciwko Lechowi z 2004 roku na INEA Stadionie.

– To była dla nas jeszcze jedna jednostka treningowa. Nogi są ciężkie, źle weszliśmy w to spotkanie – mówił po meczu Hubert Wołąkiewicz. Po pierwszych niepewnych minutach Lech, grający w składzie z końca ubiegłego sezonu, z Dawidem Kownackim w ataku, przeprowadził kilka składnych akcji. Piękny i mocny strzał oddał Gergo Lovrencsics. Bramkarz sparował piłkę na róg, po dośrodkowaniu Gergo celnie do siatki strzelił głową Kownacki i Lech prowadził.

Na drugą połowę trener wpuścił wielu nowych zawodników. I gra się posypała, szczególnie w defensywie. Wystarczyły dwa proste błędy, by Podbeskidzie wygrało ten mecz. Najpierw nastąpiło celne prostopadłe podanie do Bartlewskiego, ten przez nikogo nie niepokojony wpadł w pole karne, znalazł się sam na sam z Gostomski, nie dał mu szans. Potem pechowo piłka odbiła się od Macieja Wilusza i wpadła do bramki.

Muhamed Keita, który ma lekką kontuzję i znajduje się w pełni sezonu, uczestniczy w indywidualnych treningach. Mecze będzie mógł rozgrywać dopiero w przyszłym tygodniu. Maciej Wilusz, którzy wszedł na boisko po przerwie, pokazał się jako obrońca szybki i sprawny, z wyczuciem dystansu i dobrym refleksem. Wszystko wskazuje, że po wielce prawdopodobnym odejściu Kamińskiego będzie pojawiał się na boisku regularnie. Darko Jevtić to piłkarz szybki, dobrze wyszkolony technicznie. Musi się jednak zgrać z kolegami, znaleźć zrozumienie.

– Wynik jest ważny, bo to element rywalizacji i część przygotowań do sezonu. Nie był dla nas korzystny. W pierwszej części nasza gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Potem weszło wielu nowych graczy, przytrafiło nam się gapiostwo, nie zrobiliśmy wszystkiego, by zapobiec stracie drugiej bramki i przegraliśmy. Piłkarze wracający po kontuzjach, czyli Jasmin i Vojo zagrali solidnie. Vojo potrzebuje czasu, by nabrać pewności. Nowi zawodnicy pokazali, że mogą być ważną częścią zespołu – podsumował trener Mariusz Rumak.

Udostępnij:

Podobne