W lidze szwedzkiej i wcześniej fińskiej częściej ci się to zdarzało?
– Nie tak często, ale zdarzało się. Kilka bramek zdobyłem w Finlandii, a w Szwecji, w Kalmaar FF było ich chyba trzy. To nigdy nie była moja specjalność, ale czasami zdarza się taka okazja i trzeba ją wykorzystać.
Lech często wykonuje stałe fragmenty gry ale rzadko po nich zdobywa gole. Zamierzasz włączać się do akcji, wykorzystywać swoje dobre warunki fizyczne?
– Mamy wielu bardzo dobrych zawodników w drużynie, oni lepiej strzelają niż ja, specjalizują się w tym. Zdaję sobie sprawę, że powinniśmy zdobywać więcej goli po rzutach rożnych i wolnych. Zapewniam, że trenujemy ten element gry. Jeśli chodzi o mnie, to jeżeli nadarzy się okazja, oczywiście pobiegnę na pole karne przeciwnika, spróbuję zwiększyć zagrożenie.
Dlaczego tak często wycofujesz piłkę do bramkarza? Czasami z połowy boiska, choć drużyna powinna atakować.
– Myślisz, że często to robię?
Oczywiście, nie tylko ja zwracam na to uwagę.
– Nie zauważyłem, bym to robił częściej niż inni. Czasami trzeba jak najdłużej utrzymać się przy piłce, nie tracić jej po ryzykownych podaniach, więc lepiej wykorzystać bramkarza, a ten odegra do innego kolegi z drużyny. W tym czasie można się przemieścić w inne miejsce, tam czekać na podanie. To jest bezpieczne, często stosowane zagranie. Czasami nie jest to korzystne, gdy drużyna musi atakować, wtedy lepiej podawać do przodu, ale w niektórych sytuacjach można wykorzystać bramkarza.
Lech zimą pozyskał kilku zawodników, szczególnie mocna jest teraz obrona. Nie boisz się, że w sytuacji, kiedy zyskujesz dobrą formę, pomagasz drużynie – stracisz miejsce w składzie na rzecz innego gracza?
– Nie ma się co tego bać, bo mocny personalnie skład działa na naszą korzyść. Wielu zawodników wysokiej klasy i konkurencja między nimi to jest to, co jest nam bardzo potrzebne. Nikt z nas nie może czuć się zbyt pewnie, trzeba zachować koncentrację, utrzymywać się w formie, mocno pracować na treningach. Trener postawi na tego, kto jego zdaniem najwięcej da drużynie i to jest prawidłowy układ.
Czym się kierowałeś w ostatnich sekundach meczu w Szczecinie, gdy pobiegłeś pod pole karne przeciwnika?
– Nie było dużo czasu na zastanawianie się. Zauważyłem, że odzyskaliśmy piłkę, wychodzimy do ataku, trzeba gonić wynik, szybko zrobić zagrożenie pod polem karnym przeciwnika. Jeden zawodnik w ataku więcej to korzyść dla naszej drużyny. Cieszę się, że piłka trafiła akurat do mnie, że mogłem szybko strzelić i że się udało.



