Najważniejsze wydarzy się w tych tygodniach

Najbliższy miesiąc zadecyduje o tym, czy Lech odniesie w tym sezonie historyczny sukces, przełamując słabości dotykające go po wywalczeniu mistrzostwa, uniemożliwiające przez długie lata wzniesienie Pucharu Polski. Właśnie zaczyna przygotowania do drugiej, kluczowej części sezonu. Sytuację wyjściową ma niezłą. Wszystko w rękach i głowie sztabu szkoleniowego i ludzi odpowiadających za kształt drużyny. Jest ona mocna, ale ma luki.

Lecha czeka atomowy start tzw. rundy wiosennej. Wciąż będzie panować mroźna zima, gdy późnym wieczorem, w ostatnią sobotę stycznia, spotka się u siebie z Lechią Gdańsk. Nie będzie to spacerek, beniaminek i wciąż jeden z głównych kandydatów do spadku ze względu na ujemne punkty otrzymane w „prezencie” na start rozgrywek, potrafi być groźny dla każdego. Już we wtorek, czyli po trzech dniach trzeba będzie odrabiać letnie zaległości, mierząc się w Gliwicach z Piastem. To także nie będzie łatwa przeprawa. Lech pozostanie na Śląsku, bo w sobotę 7 lutego czeka na niego Górnik Zabrze, jedna z rewelacji rundy jesiennej, obecny współlider tabeli, mający 4 punkty przewagi nad Kolejorzem. To nie będzie ostatnia konfrontacja tych drużyn. Po kilku tygodniach Zabrzanie pojawią się na Bułgarskiej celem rozegrania ćwierćfinału Pucharu Polski.

Tabela jest płaska, różnice punktowe symboliczne, każda kolejka może przynieść przetasowania, chcąc wysforować się na czoło wystarczy wygrać kilka spotkań. Kandydat na mistrza, za jakiego trudno nie uznawać Lecha, teoretycznie powinien sobie poradzić w trzech pierwszych meczach roku. Do potwierdzenia teorii potrzeba praktyki, czyli wysokiej formy od samego początku, nie można sobie pozwolić na spokojne nabieranie tempa. Szkoleniowe eksperymenty, polegające na zwiększeniu obciążeń celem utrzymania formy na finiszu rozgrywek, są ryzykowne jeszcze bardziej niż latem. Lech nie może stracić ważnych graczy. Każdy jest niezbędny, wszyscy muszą przetrwać zimowe przygotowania bez kontuzji mięśniowych. Trener z pewnością jest tego świadomy.

W niedzielę ekipa Kolejorza wyruszy na długi, dwutygodniowy obóz przygotowawczy, tym razem na Półwysep Arabski. Jako mistrz kraju może tam liczyć na preferencyjne warunki. Treningi będą się odbywały w warunkach optymalnych. W tym okresie rozegrane zostaną trzy sparingi z zespołami mało renomowanymi, bo ze Słowacji, Armenii, Uzbekistanu, ale nawet tego ostatniego rywala nie można nazwać klubem egzotycznym. Na 17 stycznia zaplanowany jest sparing z Żiliną prowadzoną przez dobrze w Polsce znanego Pavla Stano. Kolejne dwa mecze odbędą się po tygodniu, czyli krótko przed powrotem do Polski, gdy rywalem podzielonego na dwa zespoły Lecha będzie FC Noah, który w Lidze Konferencji ograł Legię oraz Dinamo Samarkanda, czwarty zespół w Uzbekistanie.

Na dwa tygodnie treningów zarezerwowano więc tylko dwa terminy na mecze testowe. Wydaje się, że to niewiele. Nie trzeba jednak tym razem zgrywać przemeblowanej drużyny. W tym okienku transferowym prawdopodobnie nastąpią w niej uzupełnienia kosmetyczne. Są jednak one niezbędne. Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, Lech wybrał już wartościowego zmiennika Bartka Mrozka, z Bułgarii. W ten sposób eksperyment z wytypowaniem do tej roli dwóch młodych bramkarzy trzeba udać za eksperyment nieudany, na szczęście bez przykrych konsekwencji. Ani Krzysztof Bąkowski, ani jeszcze od niego młodszy Mateusz Pruchniewski nie pojawili się na boisku nawet na chwilę. Nie musieli, broniący „od dechy do dechy” Mrozek utrzymywał się w formie i dobrym zdrowiu. Nie ma obawy, że klub sprowadzi drugiego Artura Rudko. O Plamena Andrejeva zabiegały też inne kluby, nie jest to gracz anonimowy.

Oficjalnego potwierdzenia pozyskania nowego bramkarza spodziewamy się w najbliższych dniach. Drużyna potrzebuje jeszcze defensywnego pomocnika. Na tej pozycji występuje deficyt, od kiedy w problemy zdrowotne wpadł Radosław Murawski. Nie wiemy, czy jego kłopoty zakończą się wiosną, a poleganie na szalonym Oumie, zdrowiejącym Thordarsonie, młodym Kozubalu i graczach lepiej czujących się bliżej bramki rywala będzie mało odpowiedzialne – oczywiście jeżeli Lech długo chce walczyć na kilku frontach i rozgrywać ważne, nawet kluczowe mecze co kilka dni. Mało prawdopodobne, by klub już teraz wyruszył na drogie zakupy, ale bez „szóstki” w składzie może mieć kłopoty.

Udostępnij:

Podobne

Do jednej bramki

Dwie fantastyczne wiadomości dotarły w jednej chwili do wszystkich, którym bliskie jest powodzenie Lecha Poznań. Luis Palma, gwiazda całej ligi, zostanie w Poznaniu na dłużej.

Lusi Palma zostaje w Lechu!

To fantastyczna informacja dla kibiców Kolejorza. I tych, którym miła jest rosnąca jakość klubów polskiej ekstraklasy. Lech zdecydował się uruchomić klauzulę wykupu, obowiązującą po wypożyczeniu

Wariant sprawdzony: Wronki

Na obiektach klubowej akademii piłkarze Lecha będą przez dwa tygodnie przygotowywać się do nowego sezonu. Na wielkie luksusy liczyć tam nie mogą, ale nie to