Mateusz Możdżeń żegna się z Lechem

Nie zaakceptował propozycji rocznego kontraktu proponowanego przez Lecha. Jak mówi, nie satysfakcjonowały go ani zarobki, ani długość umowy, ani brak uzgodnień w sprawie pozycji na boisku. Decyzję podjął w przeddzień sparingu z Lechią. – Nie dogadaliśmy się. To się zdarza, ale pozostaje żal, bo Lech to dla mnie klub wyjątkowy. Zawsze będę czuł wobec niego szacunek i wielki sentyment. Zaistniałem w piłce tylko dzięki Lechowi – mówi piłkarz.

Szansę debiutu dał mu jesienią 2010 roku, w meczu z Wisłą, trener Jacek Zieliński. Początkowo grywał głównie w pomocy. Trener Mariusz Rumak najczęściej jednak wystawiał go z konieczności na prawej obronie, co zawodnikowi nie do końca odpowiadało. Lepiej czuł się w środku pola. Do tej pory podpisał tylko jeden profesjonalny kontrakt – w Poznaniu, po skończeniu 18 lat.

Swoich planów piłkarz nie chce zdradzać. Rozmawia z potencjalnymi pracodawcami. Twierdzi, że sprawa nowego kontraktu zapowiada się poważnie. Nie chce grać w Polsce, gdyż dla niego kończy się ona na Lechu, klubie sportowo i organizacyjnie najmocniejszym. Nie wie jednak, jak potoczą się jego losy. – Dopóki niczego się nie podpisze, nie można zdradzać żadnych szczegółów, nawet dotyczących kraju, w którym mam grać – podkreśla były piłkarz Kolejorza.

– Decyzję Mateusza przyjąłem z żalem. Znam tego chłopaka wiele lat. Do końca miałem nadzieję, że z nami zostanie. Dużo wniósł do drużyny, do jej wyników. Rozegrał ponad sto spotkań, wszyscy zapamiętają piękną bramkę przeciwko Manchesterowi City. To, co klub w niego zainwestował, zwróciło się z nawiązką – komentuje Mariusz Rumak

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny