W pierwszej połowie Lech miał kilka okazji do strzelenia gola. Większość z nich zmarnował Muhamed Keita. Mogła paść bramka dla miejscowej drużyny, piłka po zamieszaniu w polu karnym powstałym w wyniku rzutu rożnego odbiła się od poprzeczki bramki Macieja Gostomskiego. W dobrej sytuacji spudłował Zaur Sadajew. Gola mógł zdobyć grający od początku Szymon Drewniak.
Bramki padły dopiero w drugiej połowie. Pierwsza była zasługą Gergo Lovrencsicsa, który pokonał bramkarza po szybkiej, indywidualnej akcji. W ostatnich sekundach meczu trwającego dwa razy po 40 minut gola w zamieszaniu podbramkowym głową strzelił Vojo Ubiparip. Wcześniej dobrych sytuacji było niemało. Zaur Sadajew nie potrafił pokonać bramkarza IV-ligowej drużyny nawet w sytuacji sam na sam.
Kilkanaście lat temu, gdy trenerem Lecha był Czesław Michniewicz, a drużynie nie szło, organizowano sparingi z drużynami klasy Warty Międzychód. Zawsze padały wysokie, nawet dwucyfrowe wyniki. Piłkarze Lecha ćwiczyli zagrania w ataku, oddawali mnóstwo strzałów, odblokowywali się. Od tego czasu różnice między ekstraklasą a niższymi ligami widać zmniejszyły się. Nie znaczy to, że poziom lig prowincjonalnych radykalnie się podniósł.
W Międzychodzie Lech zagrał w składzie: Maciej Gostomski (41. Jasmin Burić) – Tomasz Kędziora (41. Dariusz Formella), Maciej Wilusz (41. Jan Bednarek), Marcin Kamiński (41. Paulus Arajuuri), Barry Douglas (41. Hubert Wołąkiewicz) – Łukasz Trałka (62. Maciej Wilusz), Szymon Drewniak (41. Vojo Ubiparip) – Szymon Pawłowski (62. Tomasz Kędziora), Darko Jevtić (69. Szymon Drewniak), Muhamed Keita (41. Gergo Lovrencsics) – Zaur Sadajew (69. Muhamed Keita).




