Lech pokonał Wisłę Płock

Drugi letni sparing Lecha, drugie zwycięstwo. Niedawno rozgromił czwartoligowca z Wrześni, teraz poradził sobie z beniaminkiem ekstraklasy Wisłą Płock pokazując kilka ładnych akcji. Wynik mógł być wyższy niż 2:0, okazji bramkowych nie brakowało. Gole zdobyli Kownacki (z karnego) i Formella. Nieźle zaprezentowali się piłkarze niedawno pozyskani. Makuszewski był aktywny w grze, Lasse Nielsen pewnie interweniował, ruchliwy był Majewski. Putnocky miał niewiele okazji do interwencji.

Z Dariuszem Dudką na środku obrony i Maciejem Wiluszem po lewej stronie boiska zaczęli ten sparing piłkarze Lecha. Obie drużyny potraktowały początkowe fragmenty meczu głównie jako trening biegowy. Niewiele było ofensywnych akcji, a strzałów wcale. Trochę groźniej zrobiło się po 7 minutach, gdy Dominik Furman, najbardziej znany zawodnik beniaminka ekstraklasy dobrze dośrodkował z rzutu wolnego, podyktowanego za faul Wilusza, ale żaden z jego kolegów nie potrafił oddać celnego strzału.

Wisła częściej atakowała dając szansę wykazania się Lasse Nielsenowi. Kilka interwencji nowego obrońcy Lecha było niezłej jakości. U innych graczy Kolejorza widać było brak dokładności w podaniach. Udawały się tylko te na własnej połowie, z dala od przeciwnika. Gra Lecha była wolna, co wynikało ze zmęczenia porannym treningiem i panującym upałem. Kiedy po kwadransie udało się przedostać pod bramkę Wisły, Bille zamiast strzelać szukał skrzydłowego Kownackiego. Po chwili groźnie było po pierwszym w tym meczu rzucie rożnym.

Od tego momentu Lech częściej gościł na połowie Wisły. Strzałów jednak w dalszym ciągu nie oddawał. Zbyt często w pojedynki, zwykle przegrane, wdawał się rozgrywający Jevtić. Za jego plecami grał Majewski. Pierwszą składną akcję, z dużą liczbą podań i strzałem na bramkę przeprowadziła w 24 minucie Wisła. Putnocky interweniować nie musiał, piłka przeleciała wysoko nad poprzeczką. Po kilku minutach podobną akcję, zakończoną rzutem rożnym, przeprowadził Lech.

Jevtić dopiero wyleczył kontuzję, wrócił do treningów, rozpoczął mecz sparingowy, ale wytrzymał na boisku tylko pół godziny. Zastąpił go Maciej Gajos. Chwilę później, po starciu w polu karnym, sędzia podyktował rzut karny dla Lecha. Piłkarze z Płocka nie poczuwali się do winy, protestowali, ale arbiter z Żuromina był nieprzejednany i decyzji nie zmienił, a pewnym strzałem tuż przy słupku prowadzenie Lechowi zapewnił Kownacki. To było pierwsze celne uderzenie Kolejorza w tym meczu. Wisła lepiej się prezentowała, częściej była przy piłce, musiała jednak próbować odrabiać straty. Akurat wtedy przewagę osiągnął Lech. Wilusz posyłał dośrodkowania z lewego skrzydła, szkoda tylko, że mało precyzyjne. Dopiero w 43 minucie Wisła oddała pierwszy celny strzał zmuszając Putnocky’ego do pierwszej interwencji w barwach Lecha.

Po przerwie Lech, występujący w mocno zmienionym składzie, pokazał się z lepszej strony. Wiśle natomiast zmiany nie posłużyły i gra toczyła się najczęściej na jej połowie. Po 10 minutach padł drugi gol w meczu, tym razem z akcji. Dobrze strzelił Gajos, bramkarz obronił, ale dobitka Formelli była skuteczna. Wkrótce mógł zdobyć kolejnego gola. Mając przed sobą pustą bramkę, strzelił źle i szansa przepadła. Pod koniec spotkania zmarnował trzecią dobrą okazję.

Kiedy po 20 minutach drugiej połowy zszedł z boiska Bille można się było spodziewać wejścia na nie Robaka. Okazało się jednak, że 34-letni zawodnik nie jest zdrowy i ponownie pokazał się Kownacki. W pierwszej połowie był skrzydłowym, teraz wystąpił w roli środkowego napastnika. Obraz gry nie zmienił się, wciąż częściej przy piłce byli pewniej grający Lechici. Kilka minut przed końcem niewiele brakowało do trzeciej bramko po pięknej kontrze. Pawłowski przejął dalekie podanie, posłał piłkę pod bramkę, świetnej okazji znów nie wykorzystał Formella. Po chwili dla odmiany najgroźniejszy w meczu strzał dla Wisły oddał Dymitar Iljev. Niewiele brakowało do bramki. W odpowiedzi minimalnie spudłował Makuszewski.

Skład Lecha w I połowie: Putnocky – Kędziora, Dudka, Nielsen, Wilusz – Trałka, Majewski – Kownacki, Jevtić (Gajos), Jóźwiak – Bille.

Lech w II połowie: Burić – Ceesay, Arajuuri Bednarek, Gumny – Gajos, Tetteh – Makuszewski, Formella, Pawłowski – Bille (Kownacki).

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym