Grając przeciwko takiej drużynie, jak Lechia, aż się prosi o wzmocnienie defensywy i wyprowadzanie kontr. Większość drużyn z ekstraklasy zastosowałaby taką właśnie taktykę, ale obecny Lech tego nie zrobi. Nenad Bjelica ogłosił przecież, że niezależnie od przeciwnika i miejsca rozgrywania meczu, jego zespół będzie grać ofensywnie, choćby i wydawało się to mało rozsądne. Możemy więc spodziewać się ciekawego widowiska i wielu bramek. Chorwacki trener nie wyrzekł się wystawiania dwóch defensywnych pomocników, więc każde ustawienie jest możliwe.
Łapiący kartki w każdym ostatnim meczu Janek Bednarek sam się ze składu wykluczył. To osłabienie drużyny. Młody zawodnik przebojem wdarł się do pierwszego składu, spisywał się doskonale, był też groźny w polu karnym rywala po stałych fragmentach gry. Trener poznał już możliwości Macieja Wilusza, który w sparingu przeciwko Olimpii Grudziądz popełniał dramatyczne błędy. Być może postawi na Lasse Nielsena, sprowadzonego do Poznania nie tylko po to, by przesiadywał na ławce rezerwowych. W grę wchodzi też występ na środku defensywy Kadara, a na boku Gumnego. Byłoby to ryzykowane. Na młodego zawodnika można liczyć. Na Węgra, ciągle rozczarowanego niepowodzeniem transferu do Rosji – raczej nie. W meczu przeciwko Pogoni odpuszczał krycie, popełniał błędy.
O zwycięstwie Lecha może przesądzić gra w obronie. Paulus Arajuuri zdaje sobie z tego sprawę. – Nasza gra zmieniła się, od kiedy przyszedł nowy trener. Drużyna nastawiona jest ofensywnie. W naszym zachowaniu widać większą agresję. Nie wszystko jeszcze nam się udaje, popełniamy błędy. Musimy jak najszybciej nauczyć się nowej taktyki. Ofensywna gra wymaga nie tylko zmiany mentalności drużyny, ale i większej dyscypliny w obronie, bo przeciwnik może stosować kontry. Nie wszystko zadziałało dobrze w pierwszym meczu – mówi Fin. Dużo rzadziej stosował swoje firmowe zagranie – wycofanie piłki do bramkarza. – Opcji rozpoczęcia akcji jest teraz więcej – uśmiecha się Fin.
Osobowość Bjelicy ocenia pozytywnie. Chorwat wymaga od swoich podopiecznych ciężkiej pracy. Drużyna potrzebuje trochę czasu, by w pełni zrozumieć i zastosować jego filozofię futbolu. Fin jest w innej sytuacji niż koledzy, bo za kilka miesięcy już go w drużynie nie będzie, przechodzi do duńskiego Brøndby IF. Duńską ligę uważa za najmocniejszą w Skandynawii, z pewnością nie gorszą niż polska, a Brøndby IF jest tam czołowym klubem. Ważne jest też dla niego to, że będzie bliżej domu. Natomiast trener Lecha, po jego odejściu, stanie przed zadaniem zbudowania nowej defensywy.




