Wyeliminowanie przez Lecha Crvenej Zvezdy w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów to bardzo trudne zadanie. Mówiło się nawet, że w ewentualnej kolejnej rundzie eliminacji powinno pójść łatwiej, tam już nie będzie aż tak mocnych zespołów. Jak się właśnie okazało, może być jeszcze gorzej. Gdyby Lechowi udało się awansować, w ostatniej rundzie czeka na niego starcie ze zwycięzcą dwumeczu między Dynamo Kijów a cypryjskim FC Pafos.
Oczywiście faworytem jest utytułowana ekipa z Ukrainy. Gdyby los skojarzył ją z Lechem, pierwszy mecz odbyłby się w Poznaniu 19 lub 20 sierpnia, a rewanż po tygodniu w Lublinie, tam bowiem rozgrywa swe europejskie spotkania ekipa Dynama Kijów.
Gdyby Lech zakończył eliminacje do Ligi Mistrzów na mistrzu Serbii, przyjdzie mu walczyć o Ligę Europy. I tu los nie sprzyjał, przydzielił mu bowiem najtrudniejszego z możliwych na tym etapie rywala – KRC Genk. Kolejorz rywalizował z tą belgijską ekipą w 2018 roku w trzeciej rudzie eliminacji Ligi Europy przegrywając oba mecze. Jedną z bramek w Poznaniu strzelił Leonardo Trossard, który dziś jest gwiazdą Arsenalu. Wówczas rywalizacja zaczęła się w Belgii, teraz będzie odwrotnie.



