Dobra taktyka, poprawa jakości gry i łut szczęścia – tego potrzebuje Lech w starciu ze Zvezdą

Jeśli Serbowie z Belgradu oglądali sobotni mecz Lecha, a mało jest prawdopodobne, by nie poddali go szczegółowej analizie, to mają mieszane uczucia. To, co widzieli w pierwszej połowie, a także we wcześniejszych spotkaniach Kolejorza w tym sezonie, napawa ich nadzieją. Rywal Crvenej Zvezdy popełniał taką masę niewymuszonych błędów, tak często tracił piłkę, że drużyna lepsza od tych, z którymi grał, z pewnością je wykorzysta. Za to możliwości ujawnione po przerwie, jakość ofensywnych zawodników musi budzić niepokój w serbskiej ekipie.

Serbowie są zdecydowanym faworytem dwumeczu w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Na ich korzyść wypadają wszelkie porównania. Stać ich na sprowadzenie gwiazd, które w zasięgu Lecha nie będą jeszcze długo, a być może nie będą nigdy. Są otrzaskani w pucharowych bojach, wielokrotnie z dużymi sukcesami mierzyli się z czołowymi zespołami kontynentu. Mają nieograniczone, oczywiście jak na tę część Europy, możliwości finansowe. Lech ma najliczniejszych w Polsce, potrafiących stworzyć wspaniałą atmosferę kibiców, ale to nic w porównaniu do tego, na stać fanów Zvezdy.

Jeśli Lech chce się postawić Serbom, jeśli marzy o ich wyeliminowaniu, musi zagrać na zupełnie innym poziomie niż w ostatnich spotkaniach, po prostu wznieść się na wyżyny. Czy go na to w tym momencie stać? Będzie trudno. Ligowi przeciwnicy wykazywali większą szybkość i świeżość, nie wspominając o dokładności w operowaniu piłką. Lech ma lepszych piłkarzy niż Lechia czy Górnik, ma też gwiazdy sprowadzone całkiem niedawno. Każdy z nowych zawodników zdążył się już pokazać w oficjalnym spotkaniu, ale żaden z nich nie jest jeszcze w najlepszej swej formie, a w tak krótkim czasie trudno jest w pełni wpasować się w zespół. Będzie dużo lepiej, ale na razie Lech nie jest jeszcze najlepszą swą wersją. Moment na rywalizację z klasowymi ekipami nie jest dobry.

Szansą dla Lecha byłoby zneutralizowanie jakości mistrza Serbii. Niejeden faworyt poległ za sprawą dobrej i skutecznie realizowanej przez przeciwnika taktyki. Poznański sztab szkoleniowy od dawna analizuje grę Crvenej, możemy być tego pewni. Już pierwszy, poznański mecz pokaże, czy gra przeciwko mocnym rywalom nie jest ponad stan tego, czym dysponuje trener Frederiksen. Futbol żyje niespodziankami, duże znaczenie ma też pospolite szczęście. Oby dopisało w najważniejszych momentach. Lech nie zdobyłby mistrzostwa, gdyby nie miał w składzie graczy wyjątkowych. Teraz też na nim liczmy.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli