Jak oceniasz siłę drużyny w obecnym składzie personalnym? Jest silniejsza czy słabsza niż ta, z którą odnosiłeś niemałe sukcesy?
– Teraz do zespołu dołączyło kilku młodych zawodników. Oni dopiero pokażą, na co ich stać. To jest drużyna z dużą przyszłością.
Póki co ta drużyna rozczarowuje. Zespół, w którym grałeś, nie miałby żadnego problemu z odprawieniem wicemistrza Litwy.
– Myślę, że obecna drużyna jest dobra, ale w ważnych momentach zabrakło jej szczęścia. Gra jest coraz lepsza, forma zostanie odbudowana i już w najbliższych meczach, a szczególnie po przerwie na reprezentację Lech pokaże swoją prawdziwą siłę. Wszyscy żałujemy odpadnięcia z Ligi Europy. Lech miał być rozstawiony w losowaniu, awans do fazy grupowej był w naszym zasięgu. Szkoda, ale to się zdarza najlepszym. W piłce nożnej często mamy do czynienia z niespodziankami.
O co Lech z Tobą w składzie będzie walczył w tym sezonie?
– Lech zawsze walczył o mistrzostwo i to się z pewnością nie zmieniło. Taki klub ma tylko jeden cel.
Jak Cię przyjęli koledzy z drużyny?
– Bardzo dobrze. W końcu wróciłem do swojego klubu.
Kiedy zobaczymy Ciebie na boisku?
– Z moim zdrowiem jest coraz lepiej. Dziś już trenowałem z drużyną na pełnych obrotach, czuję się bardzo dobrze, kolano mi nie dokucza. Czekam na badanie rezonansem magnetycznym i wierzę, że wyniki będą dobre. Trzeba jednak pamiętać, że miałem długą przerwę w treningach i w grze. Nie jestem przekonany, że wytrzymałbym teraz całe spotkanie. Muszę nadrobić zaległości, ominęły mnie przecież przygotowania do sezonu. Myślę, że po ligowej przerwie na reprezentację będę do dyspozycji trenera.
Wiesz już, na czym będzie polegała Twoja rola w zespole, jakie otrzymasz zadania od trenera?
– Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Dopiero zaczynam treningi z całą drużyną. Wcześniej miałem zajęcia indywidualne, z trenerem przygotowania fizycznego. Do pełnej dyspozycji potrzebuję kilku tygodni ciężkich treningów. Wtedy na pewno dowiem się od trenera, czego ode mnie oczekuje.
Rozmawiał Józef Djaczenko



