W ostatnim ligowym meczu z Koroną piłkarze Lecha zagrali niebieskich spodenkach.
– To wynikło z tego, że bramkarz Korony miał białą koszulkę. Gdyby piłkarze Lecha mieli na sobie białe spodenki, w stykowych sytuacjach, w polu karnym można byłoby mieć wątpliwości, wystąpiłyby zakłócenia. W naszym interesie i naszym bezpieczeństwie leży, by nasi piłkarze wyróżniali się. Mogłoby się na przykład zdarzyć, że sędzia nie uznaje prawidłowo zdobytej bramki. Lepiej więc ubrać niebieskie spodenki i mieć spokój.
Kluby wcześniej uzgadniają kolorystykę strojów?
– Tak, konsultacja w tej sprawie między klubami odbywa się w środku tygodnia. Nasze ustalenia zazwyczaj wprowadzane są w życie, ale zawsze trzeba brać pod uwagę, że nie wystarczy zgrać stroje zespołów. Ważne są też stroje bramkarzy jednego i drugiego zespołu, a także sędziów. W żadnym z tych przypadków nie może dojść do konfliktu, do powielania się barw.
Dziś już nie byłby możliwy przypadek Odry Wodzisław, która miała w Poznaniu tylko stroje granatowe, więc musiała grać w pomarańczowych znacznikach zasłaniających numery zawodników.
– Dziś byłoby to nie do pomyślenia. Odchodzi się od sytuacji, gdy oba zespoły mają podobne zestawy kolorystyczne.
Tylko czy Lech, jako gospodarz, musi dostosowywać się do koloru stroju bramkarza przeciwnika? Nie powinno być odwrotnie?
– Każdy zespół musi zgłosić dwa alternatywne kolory. Korona miała zgłoszony pierwszy strój biały, a drugi czerwono-pomarańczowy. Trzeba było uniknąć konfliktu ze strojem bramkarza.
W meczach pucharowych obowiązują podobne zasady?
– Tam jest trochę inaczej, stroje dobiera się z wyprzedzeniem, ale i tak ostateczną instancją jest sędzia. Jeżeli stwierdzi, że porozumienie zawarte przed meczem przez kluby mu się nie podoba, trzeba się do jego werdyktu dostosować. Jednak ze względu na kulturę i wzajemny szacunek wobec innych klubów dążymy do tego, by zawsze zespół gospodarzy występował w swoich tradycyjnych kolorach, a goście się do tego dostosowywali. W lidze nie zawsze możemy grać w tradycyjnych strojach u siebie, bo na przykład Ruch nie ma trzeciego zestawu kolorystycznego. Gra na biało lub na niebiesko.
Lech ma trzeci zestaw koloru, żółty, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek go w nim zobaczymy.
– W innych ligach jest inaczej. Kluby mają rezerwowe stroje w barwach zupełnie innych niż klubowe.
W jakich strojach zagramy w Niecieczy?
– W tradycyjnych, niebieskich koszulkach, białych spodenkach i getrach. Możemy sobie na to pozwolić, bo gospodarze zagrają jednolicie na pomarańczowo.
Na Zachodzie dla kibica koszulka meczowa ma ogromne znaczenie, kupuje się ją przed sezonem, dla klubów to poważne źródło dochodów. Zabiegają o to, by w punktach sprzedaży koszulki aktualnego wzoru pokazały się z wyprzedzeniem.
– Zgadza się . Na Zachodzie kibice kupują też koszulki rezerwowe, w kolorach zdecydowanie różniących się od podstawowego kompletu. Na przykład Hertha Berlin ma takie same barwy, jak Lech Poznań, piłkarze najczęściej grają w koszulkach w niebiesko-białe paski, ale drugi komplet strojów ma kolor czerwony, a trzeci żółty. W przypadku Lecha pierwszy rezerwowy komplet to barwy białe, a ten kolor pojawia się też w zestawie pierwszym. Ekstraklasa SA systemowo wprowadzi i u nas rozwiązania podobne do tych z innych lig. Na początku sezonu każdy klub będzie musiał zadeklarować trzy zestawy kolorystyczne, przy czym ten trzeci musi się mocno różnić od podstawowego, nie zawierać takich samych elementów.
Rozmawiał Józef Djaczenko



