Białostockie ostrzeżenie
Porażka musiała wreszcie przyjść. Każda seria, ta fatalna i ta piękna, kiedyś się kończy. Przy odrobinie szczęścia można było wrócić z Białegostoku przynajmniej z punktem, mimo iż Lech wcale nie był lepszy. Wprost przeciwnie. Źle się czuł na zamrożonym boisku. Grał wolno, a przy tym niedokładnie. Ważni piłkarze tego dnia zawiedli, szczególnie bramkarz. Natężenie meczów było ostatnio wielkie, każdy bardzo ważny, wygranie wszystkich byłoby nie lada wyczynem, więc wynik meczu z Jagiellonią to nie katastrofa. To tylko ostrzeżenie.