Andrzej Karbowiak, były piłkarz Lecha: wybieram się do wojewody!

To jeden z najstarszych do dziś żyjących, byłych piłkarzy Lecha. Tylko pięciu jest starszych od niego. Urodził się w 1937 roku, słynął jak twardy, nieustępliwy, ale elegancko grający obrońca. Posiada kilka odznaczeń. Jest oburzony decyzją wojewody Piotra Florka o zamknięciu całego stadionu. Traktuje ją jako złośliwość i zwykłe pójście na łatwiznę.

– Chodzę na wszystkie mecze Lecha, otrzymałem od klubu zaproszenie na trybunę VIP. Meczu z Piastem obejrzeć nie będę mógł. Wybieram się do pana wojewody. Powiem mu: panie wojewodo, chcę obejrzeć mecz mojego Lecha. Dlaczego mi pan tego zabrania? Czy my żyjemy w wolnym kraju? – pyta oburzony Andrzej Karbowiak. – Słyszałem, że tego meczu ma nie być nawet w telewizji, tak sobie zażyczył wojewoda, żeby jeszcze bardziej zaszkodzić kibicom – dodaje była gwiazda Lecha.

Sekretariat wojewody w Urzędzie Wojewódzkim zamierza odwiedzić w przyszłym tygodniu, bo wtedy przyjedzie z Sierakowa, gdzie obecnie mieszka. Jak twierdzi, nie zadowoli się rozmową z zastępcą wojewody lub z którymś z urzędników. Zdaje sobie sprawę, jakie wyjaśnienie otrzyma od wojewody: stadion jest niebezpieczny, przebywanie na nim grozi śmiercią, bo kibice w Kotle odpalili race.

– Pan wojewoda, jeżeli walczy z tymi racami, których zresztą wcale tak wiele nie było, ma kilka wyjść. Nie musi szkodzić wszystkim kibicom. Właśnie to chcę mu wytłumaczyć, podpowiedzieć lepsze rozwiązanie – mówi Andrzej Karbowiak. Kiedy pracował jako trener na Śląsku, milicja chciała tam po zamieszkach zamknąć stadion, mimo iż działały cztery kamery rejestrujące zachowanie kibiców. Potem jednak funkcjonariusze zostali zmuszeni do pracy i wyłapali tych, co się niewłaściwie zachowywali. – Na stadionie Lecha jest mnóstwo kamer. Policji nie chce się z nich korzystać, bo to bardzo dużo roboty. Łatwiej zamknąć za karę wszystkie trybuny. Nie tędy droga! – mówi Andrzej Karbowiak.

Były piłkarz zapewnia, że chce pomóc kibicom i klubowi. Liczy – jak mówi – że pan wojewoda da się przekonać i nie wytoczy wszystkich armat przeciwko jednostkom. Twierdzi, że tego samego zdania są inni zasłużeni piłkarze. Chciałby, aby zostali potraktowani poważnie.

Nie obawia się, że wojewoda zrzuci winę na klub, który nie chce z nim współpracować przy ściganiu sprawców odpalania rac. – Podpowiem panu wojewodzie, jakie miał wyjście, jak powinien postąpić. Współczesna technika pozwala namierzyć wszystkich, którzy są na stadionie, łatwo ich zidentyfikować. Tylko im się nie chce robić – twierdzi zasłużony piłkarz Kolejorza.

Rysunek, autorstwa Jarka Czyża, pochodzi z „Alfabetu Lecha Poznań”.

Udostępnij:

Podobne

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego futbolu, za sprawą Lecha Poznań. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji,

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może