Środkowa linia Lecha w opałach. Kto zagra w Krakowie?

Rzadko się ostatnio zdarza, by Lech grał w lidze z drużyną teoretycznie mniej wypoczętą niż on. Cracovia zaległy swój mecz zaliczyła dzień po pucharowym zwycięstwie Kolejorza w Gliwicach. Co ciekawe, odrabiając ligową zaległość uzyskała identyczny wynik jak kilka dni wcześniej Lech – bezbramkowy. Także ona połamała sobie zęby na żelaznej obronie Wisły.

Spotkanie zaplanowane na niedzielne popołudnie w Krakowie będzie rewanżem za klęskę, jaką Lech poniósł z Pasami u siebie. Wygrały one 4:1, bezlitośnie wykorzystując prezenty od gospodarzy. Najwięcej ich rozdali Gurgul i Douglas, ale ich koledzy też byli hojni. Nowy sezon mistrz Polski zaczął bez obrony. Ta formacja nie istniała przez większą część rundy jesiennej, czego skutkiem była strata w samej tylko lidze 24 bramek (w 16 meczach). Dopiero od niedawna zdarzają się spotkania bez straty gola.

Gdyby defensorzy Lecha w środowym meczu Pucharu Polski „błyszczeli” tak, jak do tej pory, Piast strzeliłby kilka bramek, okazji mu bowiem nie brakowało. Na szczęście Kolejorz zaczął ostatnio grać w obronie ofiarnie i z poświęceniem, jest zdeterminowany, co przez pół roku w tej drużynie nie występowało. Nawet brak Milicia niczemu nie szkodzi. Wciąż trzeba się niepokoić, gdy interwencję podejmuje Skrzypczak, za to 18-letni Mońka gra niczym rutyniarz. Obrońcy mogą liczyć na równie ofiarną pomoc kolegów z innych formacji, więc przeciwnikom jest o wiele trudniej. Wciąż jednak szwankuje wyprowadzanie piłki spod własnego pola karnego. W Gliwicach raz za razem zadanie gospodarzom ułatwiał Rodriguez.

Pierwsza połowa była w wykonaniu Lecha słaba. Źle się czuł na kartoflisku udającym boisko, występowały kłopoty z opanowaniem piłki, dużo więcej z gry miał stosujący prostsze środki Piast. Największą bolączką gości były straty piłki w środkowej strefie. Lepsza niż Piast drużyna zrobiłaby z tego użytek. W drugiej połowie było już z tym lepiej. Kolejorz mądrze zarządzał meczem, mimo naporu Piasta utrzymywał dwubramkową przewagę, starał się posiadać piłkę daleko od swej bramki. Do postawy kolegów nie dostroił się tylko ten, który dzięki altruistycznej postawie kapitana Ishaka zdobył drugiego gola. Agnero przegrał wszystkie pojedynki, opanowanie piłki stwarzało mu problemy. Gole już dzięki kolegom zdobywa, ale grać w piłkę nie umie. Od Ishaka, którego miał być zmiennikiem, dzieli go przepaść.

Cracovia miała świetną pierwszą część sezonu, nie tylko z Lechem łatwo sobie poradziła. Potem trochę się pogubiła, dziś ma tylko punkt więcej niż aktualny mistrz Polski, który rozegrał jeden mecz mniej. Z nowym trenerem Luką Elsnerem jest zespołem dobrze zorganizowanym, wykorzystującym swe atuty. Lecha czeka w Krakowie trudna przeprawa. Przed ostatnim ligowym meczem w roku, jak na złość, stracił kolejnych piłkarzy. Thordarson ominęło to, co najgorsze, więzadeł nie zerwał, do gry wróci prawdopodobnie wiosną. Uraz Jagiełły nie wyglądał na poważny, ale chyba i on w tym tygodniu już nie zagra. Pamiętajmy, że od dawna Lech musi sobie radzić bez Murawskiego. Bez Oumy właściwie też. Kenijczykowi zdarzają się dobre mecze, ale bywa niepoczytalny, trzeba ratować drużynę zdejmując go z boiska.

W ten sposób pomoc Lecha została rozbita. Trener ma do dyspozycji Kozubala, popełniającego błędy w każdym meczu, do czego jako zawodnik młody ma prawo. Partnerować może mu jeszcze częściej mylący się, chaotyczny Rodriguez, któremu można wyznaczyć rolę „ósemki”. Jedyną klasyczną „szóstką” jest nieobliczalny Ouma. Za napastnikiem mogą grać lepiej czujący się na skrzydłach Palma i Gholizadeh. Od biedy można w tym układzie przetrwać do końca roku, życząc drużynie, by nie straciła nikogo więcej.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli