Wygrają, jeśli nie pękną

Po tym, co Lech pokazał w Białymstoku, zwłaszcza w sferze mentalnej, trudno wierzyć w powrót na pierwsze miejsce w tabeli jeszcze w tym sezonie. Wyczerpana meczem pucharowym i podróżą Jagiellonia pokonała go siłą woli, determinacją, pomysłem na rozegranie meczu. W jej ślady zechce w sobotę pójść próbujący walczyć o ligowy byt Śląsk Wrocław. Lech ma bez porównania więcej piłkarskich atutów, ale nikt nie przewidzi, czy tym razem wezmą górę one czy wyższa determinacja gospodarzy.

Śląsk od samego początku rozgrywek nie opuszcza dołów tabeli, bardzo długo nie potrafił wygrać choćby jednego meczu, po kolejnych seryjnie ponoszonych porażkach jego strata do miejsc bezpiecznych wydawała się już nie do odrobienia. Klub zmierzał prościutko do I ligi marnując miliony z kieszeni wrocławskich podatników, nie finansuje go bowiem prywatny biznes lecz samorząd. Ostatnio jednak pewnie na wyjeździe pokonał Stal Mielec i w mieście zapanowała nadzieja, że nie wszystko zostało stracone, mimo trudnego kalendarza. Trzeba się bowiem mierzyć m.in. z czołową trójką zespołów, na początek z Lechem Poznań.

Tabela pokazuje, kto jest bezwzględnym faworytem. Sportowo przemawia za nimi wszystko. Tyle, że nie tylko piłkarska jakość się liczy. Trzeba ją jeszcze uwolnić, a z tym w Lechu bywa różnie. W tym sezonie, na przekór oczekiwaniom i deklaracjom piłkarzy i trenera, zawiódł tyle razy, że woła to o pomstę. Owszem, rozgrywał świetne mecze, ale i dawał się ogrywać, zwłaszcza gdy nikt się tego nie spodziewał. Stąd wzięło się powiedzenie, że Kolejorza stać na wszystko. W ekipie Śląska z pewnością czai się obawa, że skoro Lech poległ w Białymstoku, to teraz już nie ma wyjścia, we Wrocławiu wygrać musi. Tyle, że ten argument nie zadziała na korzyść gości. Lech gra dobrze i wygrywa, gdy wszystko mu wychodzi i nie czuje presji. Teraz da ona o sobie znać.

Przywiezie z Wrocławia punkty tylko pod warunkiem, że pokaże charakter i zimną krew. Bez nich potencjał drużyny znów pozostanie w uśpieniu, najlepsi w lidze na swoich pozycjach zawodnicy nie będą ze sobą współpracować. Jeśli na domiar złego już na początku zdarzy się coś przykrego, na przykład strata bramki lub piłkarza, to będzie po Lechu, może on do tego meczu już nie wrócić. Pamiętamy przecież, że w Gdańsku jego braki, zwłaszcza mentalne, obnażył inny potencjalny spadkowicz. Stadion we Wrocławiu nie jest jego ulubionym. Częściej tam przegrywał, zwykle będąc zdecydowanym faworytem. Śląsk pozbawiał go punktów demonstrując antyfutbol, broniąc się całą drużyną i sporadycznie kontrując, albo wykorzystując osłabienie personalne przeciwnika.

Wrocławskie środowisko mocno się mobilizuje na ten mecz, ma on dać wiarę w odrobienie punktów potrzebnych do wyjścia ze strefy spadkowej. Na trybunach ma się pojawić największa liczba widzów w tym sezonie, stadion być może wypełni się nawet w połowie. Duża w tym zasługa kibiców Kolejorza, mających wspierać go w liczbie 3200. Dla Lecha będzie to ciężka, wymagająca twardej walki i odporności psychicznej przeprawa. Nie można powiedzieć, że niedawny lider pojedzie do Wrocławia jak po swoje. Ważne, by się nie przestraszył, więc sztab szkoleniowy musi przygotować zespół przede wszystkim mentalnie.

Sportowo też łatwo nie będzie. Trzeba zastąpić nieobecnego z powodu wyczerpania limitu kartek Radosława Murawskiego. Na długo wypadł z gry Thordarson, nie wiemy więc, jak trener zestawi środkową linię. Dużo zależy od postawy Kozubala, który do Poznania z tureckiego zgrupowania młodzieżówki wraca dopiero w środę. Czy udźwignie spoczywający na nim ciężar? Kto go wesprze? Dużego wyboru nie ma, szansę otrzyma krytykowany ostatnio Jagiełło. Tym razem musi stanąć na wysokości zadania. Alternatywą może być skierowanie do środka któregoś z defensorów, albo wykorzystanie potrafiącego grać w pomocy Hoticia, rzadko w tym roku wykorzystywanego.

Nadzieją na dobry wynik będzie ofensywna gra, wykorzystanie skrzydeł i szybkości Hakansa, Walemarka. Wydaje się, że tym razem właśnie Szwed zagra od początku, gdyż dużo ostatnio dający drużynie Gholizadeh późno wraca z Azji po wywalczeniu z Iranem awansu na mistrzostwa świata. Niezależnie od składu, w jakim Lech wystąpi, ten mecz musi wygrać. Kolejna porażka będzie równoznaczna z definitywnym pożegnaniem się z marzeniami o mistrzowskim tytule.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli