Kto zastąpi nieobecnych Lechitów?

Nie tylko wykartkowany Radosław Murawski nie może zagrać w ważnym meczu Lecha we Wrocławiu. Ze składu, oprócz piłkarzy długo się leczących, wypadł też Antonio Milić. Zszedł z boiska jeszcze w pierwszej połowie poprzedniego meczu. W przerwie na zgrupowania reprezentacji narodowych nie zdążył się wykurować.

Trener Niels Frederiksen ma na szczęście do dyspozycji innych środkowych obrońców. Prawdopodobnie na boisko wejdą Douglas i Salamon. Trzeba jednak zrezygnować z systemu, który ostatnio się sprawdzał – wystawienia trzech środkowych defensorów. Milić grał teoretycznie na lewej stronie, kosztem Michała Gurgula. Teraz trzeba będzie wrócić do ustawienia poprzedniego. Wszystko wskazuje, że obrona Lecha pojawi się na boisku w składzie typowym: Rasmusen, Douglas, Salamon, Gurgul. Ten ostatni wrócił do Poznania zmęczony po trzech meczach w kadrze U-19, ale słynie z dużej wydolności.

Kto zaś zastąpi Murawskiego? Wydaje się, defensywnym obrońcą będzie Kozubal, a na „ósemce” tym razem w składzie podstawowym pojawi się Jagiełło. Nie można jednak wykluczyć, że trener wykorzysta piłkarza, po którego ostatnio sięgał rzadziej – Hoticia. Byłby on partnerem Kozubala w środku pola, ustawionym jednak bardziej ofensywnie. Bośniak częściej pokazywał się na skrzydłach, ale i na tej pozycji potrafi się odnaleźć. W tej sytuacji Jagiełło tradycyjnie wszedłby na boisko w drugiej połowie.

Nie można wykluczyć, że na „ósemce” zagra Sousa, a za napastnikiem Gholizadeh, zwalniając miejsce na skrzydle dla Walemarka. Jest to jednak rozwiązanie mniej prawdopodobne.

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym