Warta nie sprostała Pogoni. Przegrała 0:1

Nie dość, że osłabiona była defensywa gospodarzy, to nie mógł grać Zrelak, podstawowy napastnik. Vizinger, nowy nabytek Warty, nie okazał się wartościowym graczem, przynajmniej w swoim pierwszym meczu w polskiej ekstraklasie. O wyniku zadecydował gol zdobyty w pierwszej połowie. Pogoń nie forsowała potem tempa, a grająca w młodzieżowym składzie Warta, mimo wysiłków, nie potrafiła uratować wyniku.

Mecz zaczął się tak, jak należało się spodziewać – od długiego utrzymywania się przy piłce gości, próbach konstruowania przez nich ataków pozycyjny. Warta początkowo przyglądał się i przeszkadzała, z czasem zaczęła się odgryzać przedostając się na połowę rywala, kierując tam długie podania. Przez pół godziny mająca przewagę Pogoń wydawała się bezradna, aż przywitał się z polską ligą Koulouris. Były król strzelców ligi greckiej uderzeniem z powietrza zaskoczył Lisa.

Warta mogła wyrównać niemal natychmiast. I byłby to piękny gol, gdyby uderzeniem z woleja Żurawski nie przeniósł piłki nad poprzeczkę. W drugiej połowie goście zagrali trochę inaczej. Starali się być wyrachowani, szanować piłkę, zagrać Warcie głównie szybkimi atakami. Gospodarze natomiast bezskutecznie starali się przejąć inicjatywę i zagrażać bramce Pogoni. Kilka razy była groźna, niczego jednak nie wskórała.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli