Zmarł Andrzej Fischer

Był jednym z najlepszych i najbardziej znanych bramkarz y w dziejach Lecha, choć grał tu krótko – w latach 1971-1873. Był to jednak znaczący okres w historii klubu, być może najważniejszy, gdy wydobył się z trzecioligowej otchłani i rok po roku awansował do ekstraklasy zdobywając serca Wielkopolan. Andrzej Fischer pochodził ze Swarzędza, był wychowankiem Unii. Zmarł w Niemczech.

Urodził się 15 stycznia 1952 roku. Kiedy przychodził do Lecha, bronił na zmianę z innym znakomitym bramkarzem, też już nie żyjącym Andrzejem Turkiem. Lech wtedy był na fali, na mecze chodziło po 50 tysięcy, niekiedy nawet 60 tysięcy widzów. W Poznaniu nie zagrzał miejsca długo. Przeszedł do znacznie wówczas wyżej notowanego Górnika Zabrze.

Jako piłkarz śląskiego klubu pojechał z reprezentacją Kazimierza Górskiego w 1974 roku na niemieckie Mistrzostwa Świata. Polacy zanotowali historyczny sukces zajmując trzecie miejsce. Andrzej Fischer nie pokazał się jednak na boisku, był trzecim bramkarzem w kadrze. Konkurencji nie miał Jan Tomaszewski, a jego zmiennikiem był Zygmunt Kalinowski.

Po grze w barwach Unii Swarzędz Fischer trafił do Olimpii Poznań, a po grze w Lechu sześć lat spędził w Zabrzu. Był jeszcze piłkarzem GKS Żory, po czym wyjechał do Niemiec, gdzie kontynuował przygodę z piłką w tamtejszych klubach regionalnych i gdzie spędził resztę życia, do śmierci w dniu 22 listopada 2018 roku.

Na zdjęciu: piłkarze Lecha latem 1972 roku wychodzą na boisko Stadionu im. 22 Lipca, by w inauguracyjnym meczu w ekstraklasie zmierzyć się z Legią Warszawa (1:0 dla Kolejorza po golu Romana Jakóbczaka). Drugi – Andrzej Fischer.

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym