Bjelica mecze z Legią i Jagiellonią obejrzy z trybun

Jak było do przewidzenia, trener Lecha został zdyskwalifikowany na dwa ligowe spotkania po tym, jak we Wrocławiu sędzia Paweł Gil odesłał go na trybuny. Nenad Bjelica miał pretensje za nadmierną, jego zdaniem, wyrozumiałość dla Marcina Robaka atakującego łokciem obrońcę Lecha Rafała Janickiego. Sędzia ostrzegał go, ale trener nerwów nie opanował, kłócił się zresztą nie z nim, lecz po hiszpańsku z asystentem Jana Urbana.

Funkcję pierwszego trenera w niedzielę w Poznaniu i po przerwie reprezentacyjnej w Białymstoku będzie pełnił Rene Poms, asystent Bjelicy. Członkowie sztabu szkoleniowego Lecha nie wykazują obawy z tego powodu. – Przerabialiśmy już ten wariant – komentuje Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy w Lechu. – Kiedy pracowałem w reprezentacji, Marek Wleciałowski musiał prowadzić mecz z ławki w zastępstwie Waldka Fornalika. Rene Poms nie pierwszy raz zastąpi pierwszego trenera. Tak było we Włoszech, a także w Lechu w meczu przeciwko Arce. Jeżeli scenariusz, czyli zwycięstwo Lecha ma się powtórzyć, to nie mam nic przeciwko temu.

W takich sytuacjach komunikacja zdyskwalifikowanego trenera z ławką rezerwowych i z drużyną nie jest dozwolona. Regulują to przepisy. – Odległość między ławką a widownią nie jest u nas duża. Przestrzegamy jednak przepisów. Strategia gry zostanie ustalona wcześniej, będziemy ją realizować – zapewnia trener bramkarzy Kolejorza.

Udostępnij:

Podobne

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego futbolu, za sprawą Lecha Poznań. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji,

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może