Do zarządzania Lechem można mieć niemało zastrzeżeń. Klub nie wykorzystuje ogromnego potencjału, amatorsko budowana drużyna trwoni swoje szanse, odbija się od ściany do ściany, marnuje sezon za sezonem, nie potrafi zaistnieć w Europie, zniechęca swoich kibiców. Jest jednak dziedzina, która buduje cały klub, stawia go jako wzór. To szkolenie młodzieży. Kibice Lecha mogą być dumni z akademii i jej ogromnej, do tego rosnącej roli. Decyzja o inwestowaniu w szkolenie była najlepszą, jaka kiedykolwiek zapadła przy ul. Bułgarskiej. Akademia rozwija się, rośnie w klasę z sezonu na sezon, a to, co stało się latem, gdy Lech zarobił grube miliony na swych wychowankach dowodzi słuszności obranej strategii.
Zawodnicy wywodzący się z Lechowej akademii są hurtowo powoływani do młodzieżowych reprezentacji, ale i trafiają do drużyny narodowej. Jeszcze niedawno żaden Lechita nie cieszył się uznaniem selekcjonera. Teraz powołał on kilku, choć dopiero po wytransferowaniu ich do klubów z mocnych lig. Powołania dla Bednarka i Kędziory nastąpiły dopiero dziś, choć nie zdążyli jeszcze błysnąć w swych nowych klubach. Adam Nawałka i jego współpracownicy z pewnością śledzili poczynania tych zawodników, gdy ubierali koszulkę Lecha, ale przekonania do nich nabrali dopiero po tym, jak transferowo potwierdzili swą wartość.
W Lechu nie brakuje piłkarzy godnych uwagi Nawałki. Kiedy zaprosi do współpracy zawodników z polskiej ligi, być może sięgnie po Macieja Makuszewskiego, skrzydłowego będącego w gazie, grającego dużo lepiej niż na przykład często powoływany, ale od lat nie spełniający nadziei Sławek Peszko. „Maki” zasługuje na uwagę. Już w ubiegłym sezonie miał przebłyski, wielką klasę pokazywał tylko w niektórych meczach. Jeśli ustabilizuje grę na wysokim poziomie, zostanie zdecydowanie najlepszym skrzydłowym ekstraklasy.
Jeszcze nie w tym roku, być może także nie w przyszłym, ale prędzej lub później do narodowej reprezentacji trafią Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Robią niesamowite postępy. Zadziwiają dojrzałością, coraz większym boiskowym obyciem, nie brakuje im piłkarskiej klasy. Lada chwila znajdą się w centrum uwagi skautów obserwujących polską ligę, prawdopodobnie już dziś figurują w niejednym notesie, są przedmiotem wnikliwych obserwacji. Nie tylko w Lechu, ale i w kadrze narodowej wymiana pokoleń to zjawisko naturalne. Nikt nie będzie biegać w koszulce z orłem w nieskończoność. Selekcjoner sięgnie po młodych zawodników, i to nie koniecznie dopiero wtedy, gdy zmienią ligę na lepszą. Lechici dominują liczebnie w polskich reprezentacjach młodzieżowych. Nie ma żadnych wątpliwości, że wychowankowie akademii Lecha opanują też pierwszą drużynę narodową. Trzeba tylko dopracować umiejętność wdrażaniem wychowanków w dorosłą piłkę.




