Po powrocie do Poznania nie był zaskoczony tym, co tu zobaczył. – To dla mnie normalna rzecz. Właściwie tylko we Włoszech, gdzie wcześniej pracowałem, nie zetknąłem się z zimowymi warunkami. W Austrii było tak, jak w Polsce i nikomu zimno nie przeszkadzało, trzeba się było dobrze przygotować do gry – twierdzi.
Ponieważ boisko z naturalną trawą nie nadaje się do użytku, piłkarze Lecha pierwszego dnia trenowali na sztucznej nawierzchni. Nie wszyscy wzięli udział w zajęciach. Na problemy zdrowotne narzekają Pawłowski, Robak, chory jest też Kędziora, a Majewski opuścił boisko z lekkim urazem. – Będziemy starali się postawić ich wszystkich na nogi. Po kilku dniach powinni wznowić pracę – zapewnia Bjelica.
W Poznaniu drużyna będzie pracować przede wszystkim nad wytrzymałością, by na Cyprze móc skupić się na zajęciach piłkarskich, na adaptacji nowych zawodników w drużynie. To nie znaczy, że teraz nie oglądają piłek. Posługiwali się nimi już na pierwszym treningu. Z drużyną trenuje dwóch młodych piłkarzy, niedawnych zawodników zespołu juniorów – Paweł Tomczyk i Tymoteusz Puchacz. Obaj pojadą na zgrupowanie na Cyprze.



