Komisja nie uwzględniła zatem protokołu meczowego, sporządzonego przez Marciniaka, w którym jasno napisał, że ukarał Malarza żółtą kartką za udział w przepychankach. O duszeniu napastnika Lecha nie ma tam ani słowa, co sugeruje, że sędzia albo nie widział zajścia, które wywołało awanturę, albo uznał, że rzucenie się na przeciwnika i duszenie go to żadna przewina.
W decyzji Komisji Ligi trudno dopatrzyć się logiki, nie wspominając już o elementarnej sprawiedliwości. Prowodyr uniknął zasłużonej kary, bo sędzia Marciniak uratował go pokazaniem żółtej kartki. W ten sam zresztą sposób „rozjemca” ukarał Kownackiego, czyli ofiarę ataku Malarza.



