„Rzut Okiem” – Zaszczyty? Nie dla Lecha

Wczorajsza Gala Ekstraklasy w Warszawie mogła tylko pogłębić traumę kibiców Lecha po zakończonym sezonie. Trudno tam było wypatrywać przejawów dobrej gry poznańskich piłkarzy. Trudno było dostrzec akcenty związane z Lechem. Poza Buriciem nominowanym w dwóch kategoriach (sukcesu nie odniósł) więcej o piłkarzach Lecha słychać nie było. Na upartego jednak były akcenty związane z Lechem, chociaż może nie takie, jakich mogliśmy oczekiwać.

Otóż najlepszym pomocnikiem ligi został wybrany został Rafał Murawski. Aż trudno uwierzyć w to, jak łatwo został spławiony z Lecha w celu zbilansowania wynagrodzeń dla piłkarzy. Dzisiaj możemy tego żałować patrząc, jak gra Rafał w Pogoni i na to, jak gra Lech pod nowym kierownictwem w drugiej linii. Żeby jeszcze bardziej bolała ta bezmyślna decyzja zarządu i marionetkowego trenera trzeba dodać, że Murawski zajął drugie miejsce w klasyfikacji na piłkarza sezonu za Nemanją Nikoliciem.
No właśnie – Nikoliciem. To właśnie tego piłkarza nie zaakceptował do Lecha słynny tajemniczy komitet transferowy kierowany przez wybitnego znawcę piłkarskich talentów młodego wiceprezesa klubu Piotra R. Tenże wiceprezes obwieścił w studio Canal+, że miał na oku lepszych zawodników. I tak Nikolić poszedł grać do Legii, a w Lechu wylądował Thomalla. Efekty tej decyzji znamy doskonale. Z jednej strony Legia z mistrzostwem kraju i super snajperem w składzie, z drugiej zaś Lech na 7 miejscu i nadzieją, że może ktoś kupi Thomallę.
Dzisiaj już rozpędza się PR-owska machina Lecha nakręcając spiralę informacji o nowych wzmocnieniach. Trzeba tylko zwrócić uwagę na fakt, że szansę gry w Lechu dostają piłkarze, za których nie trzeba płacić. To pozwala domniemywać, że ofensywa Lecha w okienku transferowym będzie przypominać polowanie emeryta na promocję i wyprzedaże towarów o obniżonej wartości w jakimś dyskoncie. Tak więc przyszłoroczna Gala Ekstraklasy znowu może Lecha ominąć.

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił