Tenisistka mająca polskie korzenie i najbliższą rodzinę w Puszczykowie spotkała się z dziennikarzami. Zapewniła, że ma motywację do dalszej pracy i głód zwycięstw, nie zamierza poprzestać na jednym triumfie w turnieju Wielkiego Szlema, chciałaby przywieźć puchar także z Paryża, Londynu, Nowego Jorku. – Będzie bliżej, tym razem wezmę go ze sobą – żartowała nawiązując do logistycznych problemów z australijskim trofeum.
Powiedziała też, że przygotowuje się do igrzysk olimpijskich w Rio, chciałaby stamtąd wrócić z medalem. Przyznała, że w jej karierze były momenty zwątpienia, ale dzięki wierzącej w nią rodzinie i przyjaciołom przezwyciężyła je. Kocha tenis, zawsze daje z siebie wszystko, bo zdaje sobie sprawę, że za darmo niczego nie otrzyma. W Puszczykowie założyła akademię. Gdy ma czas, trenuje z wychowankami, niektórzy z nich mają szanse na duże sukcesy. Po zakończeniu kariery będzie mogła bardziej się temu poświęcić. Chciałaby, aby przyjeżdżali tu zawodnicy z całego świata.



