Karol Linetty skarżył się na stłuczenie żeber. Badania nie wykazany niczego poważnego, więc zaciskając zęby zagrał przeciwko Cracovii. Teraz okazuje się, że uraz jest poważny, mówi się nawet o złamaniu, nie ma mowy o grze w najbliższych spotkaniach. Nicki Bille, który w Bielsku-Białej, w drugim swym meczu w barwach Lecha naderwał mięsień, wznowił już treningi, musiał je jednak przerwać z powodu infekcji. Od poniedziałku ma już pracować na pełnych obrotach. Kamil Jóźwiak skarży się na ból pleców, do tego się przeziębił. Szymon Pawłowski, który przeszedł operację złamanej kości jarzmowej, marzy o powrocie na boisko przed finałem Pucharu Polski. Marcin Robak to dla kibiców napastnik-widmo. Niewielu pamięta, że Lech wciąż go ma „na stanie”. Trener Jan Urban miał problem ze skompletowaniem osiemnastu piłkarzy na wyjazd do Chorzowa.
– Ruch to specyficzna drużyna, co drugi sezon mają bardzo dobry. To jeden z największych, obok Cracovii, Pogoni, Zagłębia, rywali Lecha w walce o miejsce na ligowym podium. Legia i Piast mają dużą przewagę. Niełatwo się z Ruchem gra. Ma piłkarzy bardzo doświadczonych, takich jak Surma, Zieńczuk, Iwański. Z ich dorobku korzystają młodsi – skuteczny Lipski, groźny Stępiński, szybki Mazek. Drużyna dobrze gra piłką, w czym trochę przypomina Cracovię – ocenia Jan Urban.
Jak się takiemu przeciwnikowi przeciwstawić? Nie wolno pozwalać na kontry, na prostopadłe podania. – Poradziliśmy sobie z Cracovią, stworzyliśmy wiele okazji bramkowych, więc liczę, że tak samo będzie w Chorzowie. Nie jesteśmy od nich słabsi. Zapowiada się ciekawe spotkanie. Zwycięzca będzie miał już prawie pewność, że zakwalifikuje się do pierwszej ósemki. Nasz podstawowy cel to właśnie takie miejsce w tabeli na koniec rundy zasadniczej oraz awans do finału Pucharu Polski – mówi trener Lecha.
Można się więc spodziewać, że Lech znów pokaże się jako drużyna ustawiona kompaktowo, z formacjami skupionymi na małej przestrzeni. Najważniejsze będzie zachowanie czystego konta bramkowego i próbowanie zdobycia goli. To trudne zadanie biorąc pod uwagę, że niewielu ofensywnych zawodników pozostało trenerowi. – Nie lamentuję, poślę do boju tych, których mam. Niektórzy czekali na szansę gry, więc niech ją teraz wykorzystają, a będą występować częściej. Z rotacji nie rezygnuję. Jesienią wykorzystywałem wszystkich piłkarzy i dało to dobre rezultaty – podkreśla trener.
Ruch to szczególny przeciwnik dla Marcina Kamińskiego. Debiutował w meczu przeciwko niemu, zdobył pierwszą ligową bramkę, przestrzelił rzut karny. – Kilku nam grożą żółte kartki wykluczające z gry w meczu przeciwko Legii, ale nie zamierzamy odpuszczać. Nikt tego nie bierze pod uwagę, bo najważniejszy jest najbliższy mecz. Potem pomyślimy o następnych – mówi obrońca. Oprócz niego trzy żółte kartki zobaczyli już w tym sezonie Arajuuri, Kędziora, Tetteh. Zanim za tydzień Lech zagra z Legią, we wtorek musi zmierzyć się w półfinale Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Ten właśnie mecz może uratować sezon, jeżeli kolejne porażki nie pozwolą zająć czołowego miejsca w lidze.



