Środowy trening drużyny Lecha, jedyny tego dnia, odbył się pod dachem, zawodnicy pracowali nad siłą fizyczną. Najstarsi z nich, z najdłuższym ligowym stażem, zdają sobie sprawę, że wyjazd do Chorzowa to nie jest przyjemna wycieczka. Nie dość, że stadion jest prymitywny i nieprzyjazny, to Ruch w tym sezonie pokazuje dobrą, skuteczną piłkę. Nie będzie łatwo go pokonać, a punkty są Lechowi niezbędne, skoro Puchar Polski nie ma być jedyną szansą wywalczenia sobie prawa gry w europejskich pucharach.
– Na zawsze zapamiętam mecz w Chorzowie z 2010 roku – wspomina Krzysztof Kotorowski. – Nie dość, że trzeba było wygrać, to nasłuchiwaliśmy wieści z innego stadionu. Wyniki nie były optymistyczne, ale walczyliśmy do końca. Strzeliliśmy gola chyba w doliczonym czasie i za chwilę otrzymaliśmy sygnał, że na innym stadionie stało się to, czego pragnęliśmy wszyscy. Właśnie z tym ten stadion będzie mi się kojarzył do końca życia. Poza tym zawsze grało się tam trudno, Ruch stawiał trudne warunki. Spodziewam się twardej walki także w sobotę, bo czymś trzeba rekompensować zły stan boiska. Musimy koniecznie wygrać. W tabeli jest ciasno, nie można sobie pozwalać na potknięcia.
– W Chorzowie nigdy się nie gra łatwo – uważa Marcin Kamiński. – Teren jest trudny, ale jedziemy tam po trzy punkty. Ruch z nami sąsiaduje w tabeli, więc musimy się zmobilizować. Wygraliśmy dwa ostatnie spotkania, a jesień pokazuje, że stać nas na dłuższą zwycięską serię. Czujemy się zbudowani, trzeba passę podtrzymać. Nie wiem, czy kolejna seria jest już w toku, ale zwycięstwa z pewnością nam pomogą. Trzeba z meczu na mecz potwierdzać dobrą dyspozycję. Nasza gra obronna nie wygląda w tym roku tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Pracujemy nad tym, ale jeżeli zdarzy się strata bramki, to robimy wszystko, by strzelić więcej niż przeciwnik.
Gdy porówna się budżet Lecha i Ruchu, wniosek jest jeden: Ruch nie ma prawa być w tabeli wyżej niż Lech. Na jeden stadion przychodzi minimum kilkanaście tysięcy widzów, na drugim mieści się ich kilka, a i tak wolne miejsca są zawsze. A jednak obie drużyny zgromadziły do tej pory tyle samo punktów. Ruch, z piłkarzami, o których niedawno nikt nie słyszał, zbiera pochwały. Lech natomiast, z klasowymi i dobrze opłacanymi zawodnikami, gra nierówno. Drużynę stać na piękne mecze i zwycięstwa, ale i na wstydliwe porażki ze słabeuszami. W sobotę mistrz Polski wcale nie będzie faworytem. Wielu fachowców stawia na remis, wielu na zwycięstwo Ruchu. Dla wszystkich postawa Lecha, którego stać na wszystko, jest zagadką.



