Kolejny piłkarz opuszcza Lecha

Barry Douglas pożegnał się z Poznaniem. Opuścił Cypr, gdzie z Lechem przygotowywał się do nowego sezonu, by udać się do tureckiego miasta Konya, gdzie przejdzie medyczne testy w tamtejszym klubie grającym w ekstraklasie. Turcy, jak mówi się nieoficjalnie, zapłacą Lechowi za Szkota co najmniej 200 tys. euro. Gdyby poczekali pół roku, mieliby tego piłkarza za darmo, kończy się bowiem jego umowa.

Konyaspor to klub założony w tym samym roku, co Lech. Trenerem był tam Franciszek Smuda. Gra na nowoczesnym, 40-tysięcznym stadionie. Położone w Anatolii, dwumilionowe miasto Konya ma bogatą historię, jest jednym z najstarszych w Turcji. Tamtejszy klub porozumiał się ze szkockim piłkarzem wcześniej, ale jego przejście do Konyasporu wymagało zgody Lecha na ten transfer. Być może załatwienie sprawy przyspieszyła informacja, że Douglasa widzi u siebie Legia. Piłkarz ten wsławił się na polskich boiskach głównie świetnie wykonywanymi rzutami wolnymi i dośrodkowaniami.

Po odejściu szkockiego obrońcy jedynym piłkarzem w klubie, który może grać na jego pozycji, jest Tomas Kadar, który jednak woli grać na środku obrony, gdzie zresztą spisuje się gorzej. Lech musi więc sprowadzić piłkarza na lewą obronę. Nie wiadomo, czy ubytków w drużynie nie będzie więcej. W grę wchodzi wyjazd za granicę Marcina Kamińskiego. Także Karol Linetty od dawna obserwowany jest przez kluby z mocnych europejskich lig.

Niezależnie od wszystkich tych ruchów kadrowych, Lechowi pilnie potrzebny jest napastnik. Bez gracza potrafiącego zdobywać gole trudno marzyć o pościgu za ligową czołówką. Taki gracz już powinien być w klubie i przygotowywać się z drużyną do sezonu, sytuacja kadrowa jest przecież znana od dawna. Nie wiadomo jednak, jakimi priorytetami kierują się władze klubu. Być może uznały, że po wydaniu pieniędzy na Denisa Thomallę i Marcina Robaka Lecha nie stać na jeszcze jednego napastnika.

Udostępnij:

Podobne

Finał nie dla Lechitek

Świetny doping trwający przez cały mecz, tysiące kibiców, atmosfera piłkarskiego święta – w takich warunkach toczył się półfinał Pucharu Polskiej kobiet. Do szczęścia zabrakło tylko

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,