Powitani kwiatami

Który fan Kolejorza nie zna „Lulusia”? To wieloletni kibic, wcześniej dobrodziej i nieoficjalny sponsor, dobry znajomy wielu piłkarzy. Stadion to jego ulubione miejsce, spędza tam wiele czasu, szczególnie gdy piłkarze przyjeżdżają na treningi. W środę przywitał się z nowymi zawodnikami. Wręczył im wiązanki kwiatów – na dobry początek w Kolejorzu.


[widgetkit id=97]

Lech wiele zawdzięcza takim trochę dziś zapomnianym ludziom, jak Henryk Zakrzewicz, czyli „Luluś”, Jerzy Łupicki, czy zmarły kilka lat temu Ryszard Bartkowiak. W latach osiemdziesiątych, gdy Lech nie był jeszcze potęgą, ludzie prywatnej inicjatywy, czyli po prostu prywaciarze, wspierali piłkarzy, załatwiali wiele spraw dla klubu, wspierali go organizacyjnie, mieli udział w ważnych transferach, w konsekwencji w historycznych sukcesach Lecha. Powrót Mirosława Okońskiego z Legii to właśnie ich dzieło. „Luluś” ciągle żyje Kolejorzem, na swoje szczęście mieszka opodal stadionu.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli