Twierdzi, że Lech ma teraz bardzo mocną drużynę, doszło do niej kilku nowych graczy, więc można poradzić sobie z takim rywalem, jak mistrz Bośni. Lecha czeka jednak trudna przeprawa, bo wiadomo, jak się gra na Bałkanach, jaka tam panuje atmosfera. Bardzo ważna będzie kontrola nad meczem, uspokojenie gry, panowanie nad sytuacją. Jeżeli to się powiedzie, Lech powinien w Sarajewie wygrać. Jeżeli jednak pierwsi straci bramkę, może być ciężko.
– W Bośni grałem w klubie z Zenicy, gdzie Sarajewa się nie nienawidzi. Sytuacja jest mniej więcej taka, jaka panuje między Lechem i Legią – porównuje Jasmin. – Pamiętam, że mecz z nimi u siebie wygraliśmy, a na wyjeździe przegraliśmy. Czytałem w bośniackich mediach, że w Sarajewie szykują się na wizytę Lecha, atmosfera robi się gorąca. Od lat FK Sarajewo nie miała szansy walczyć o Ligę Mistrzów. Spodziewam się 20-25 tysięcy kibiców na trybunach.
W kilku ostatnich pucharowych meczach Sarajewo u siebie przegrywało, a jeśli wywalczyło awans, to dzięki zwycięstwom na wyjeździe. Wszystko przez presję ze strony kibiców. Na wyjeździe grało na luzie. Jeżeli więc Lech dobrze rozpocznie mecz wyjazdowy, sytuacja Sarajewa zrobi się bardzo trudna, presja ze strony trybun będzie ogromna.



