Kibole walczą do końca. I wygrywają

Cenne trzy punkty zdobyli w sobotnie popołudnie Kibole Lecha. Mimo tego, że przegrywali do przerwy 0:1, potrafili odwrócić losy spotkania i wygrać je 2:1. Bramki dla Kiboli zdobyli Smuniewski i Wyka.

Mecz nie rozpoczął się najlepiej, bo już w 2. minucie Clescevia wykorzystała błędy w kryciu i skutecznie wykonała rzut wolny. To był jednak jedyny godny uwagi atak tego zespołu w pierwszej połowie. Później już dominował zespół Wiary Lecha, który zamknąć gości pod własną bramką do tego stopnia, że bardzo często pod polem karnym gościli boczni obrońcy Kiboli.

Mimo tego, że defensywa zespołu w Kleszczewa sprawiała dobre wrażenie, dało się ją zmylić i stworzyć sobie korzystną sytuację bramkową. Takie mieli m.in. Górczak czy Szerszeń, ale golkiper gości nie dał się zaskoczyć, tak jak jego koledzy z obrony.

W końcu jednak skapitulował, po kapitalnej bramce Smuniewskiego, który zaskoczył go uderzeniem z ponad 30 metrów w okienko. Strata gola oznaczała, że Clescevia otworzyła się i zostawiała więcej miejsca do ataków dla Wiary Lecha. Ta starała się je wykorzystać, ale zarówno przy próbie Szerszenia jak i Grajkowskiego z dobrej strony pokazał się bramkarz rywali.

Sposób na niego znalazł w końcu Wyka, który w 88. minucie wpadł w pole karne i uderzył po długim rogu, wyprowadzając Kiboli na prowadzenie. Korzystny dla Wiary Lecha wynik nie uległ już zmianie i po raz kolejny zdobyła ona trzy punkty. 

K.K.S. WIARA LECHA – CLESCEVIA KLESZCZEWO 2:1

BRAMKI: `56 Smuniewski, `88 Wyka – `2

Żółte katki: Sł. Makowski, Górczak – jedna

DWL: Zamęcki – Olaszczyk, Smuniewski, Sł. Makowski – Łaszyński, Smura, Pawlawczyk (63. St. Makowski), Wojciechowski – Wyka (90. Nowak), Szerszeń (71. Grajkowski), Górczak (90. P. Makowski).

Mateusz Szymandera

Udostępnij:

Podobne

Finał nie dla Lechitek

Świetny doping trwający przez cały mecz, tysiące kibiców, atmosfera piłkarskiego święta – w takich warunkach toczył się półfinał Pucharu Polskiej kobiet. Do szczęścia zabrakło tylko

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,