Dobre losowanie nadzieją na udany sezon

Można było wylosować znacznie gorzej, trafić na przeciwnika trudniejszego niż zespół z Islandii lub z Estonii. W koszyku, z którego w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy losowano Lecha, znajdowały się drużyny z Węgier, Słowenii, Macedonii. Tym razem udało się też uniknąć dalekiej, drogiej i trudnej organizacyjnie podróży na Kaukaz lub pod chińską granicę.

Jedna i druga drużyna znajduje się w pełni sezonu, więc obserwacja nie powinna być dla skautów Kolejorza trudnym wyzwaniem. Mogą też cieszyć się kibice. Nawet podróż na Islandię nie musi być droga, możliwości jest wiele. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie trzeba wyrabiać sobie wiz.

Podczas losowania Ligi Europy Lecha w Szwajcarii reprezentował Radosław Sołtys. – Moi szefowie gratulowali mi, więc chyba przyniosłem klubowi szczęście – żartował po ceremonii. – Rozmawiałem z przedstawicielami naszych potencjalnych rywali. Islandczyk to były piłkarz, dobrze wspomina swego byłego trenera Andrzeja Strejlaua. Natomiast przedstawiciel klubu z Estonii, jak się wydaje, bardziej nastawiony jest na sukces. Obaj twierdzą, że dla nich najważniejsze, to awansować do drugiej rundy. Zdają sobie sprawę, że w meczach z Lechem faworytem nie będą.

W Lechu panuje umiarkowany optymizm – Obie drużyny są w rytmie meczowym. Po to jednak zmieniliśmy system przygotowań, by teraz się nad tym nie zastanawiać. Wyjazd do Islandii jest logistycznie trudniejszy, ale Fram jest teoretycznie słabszym rywalem. Zaczynamy obserwację obu potencjalnych przeciwników – mówi wiceprezes Piotr Rutkowski. – Bardzo ważne są detale, takie jak to, że jeden z klubów gra na sztucznej trawie. Moment losowania to początek przygotowań. W bazach, do których mamy dostęp, jest wiele meczów obu drużyn – dodaje trener Mariusz Rumak.

Podróż na Wyspę Gejzerów może być dla kibiców ciekawym doświadczeniem. Możliwości dotarcia na Islandię jest wiele, choćby tanimi liniami lotniczymi z któregoś z portów angielskich, albo promem. Lech grał już z rywalem z tej wyspy – w czasach trenera Wojciecha Łazarka bez problemów, wygrywając oba mecze, wyeliminował IB Vestmannaeyja. To był pierwszy zwycięski pucharowy pojedynek Kolejorza. Tamtego meczu nie mogli niestety oglądać nie tylko kibice Lecha. Czasy były trudne i na Islandię nie wybrał się ani jeden dziennikarz z Poznania, więc długo trzeba było czekać, aż któraś z agencji informacyjnych poda wynik spotkania. W poznańskich redakcjach sportowych telefony dzwoniły bez przerwy – zniecierpliwienie kibiców było wielkie. Zostało nagrodzone. Zwycięską bramkę na Islandii zdobył Leszek Partyński.

Podróż autem przez Litwę i Łotwę do Estonii też może być atrakcyjna i niedroga, choć trudno byłoby trasę tę pokonać w jeden dzień. Nõmme, w którym gra ewentualny przeciwnik Kolejorza, to południowo-wschodnie przedmieście Tallina, zamieszkałe przez ponad 30 tysięcy osób, włączone w obręb stolicy republiki w czasach ZSRR. Niewiele brakowało, by zespół estoński zmierzył się z Kolejorzem dwa lata temu. We wcześniejszej rundzie trafił jednak na Chazara Lenkoran i to drużyna z Azerbejdżanu była przeciwnikiem Kolejorza.

Udostępnij:

Podobne

Finał nie dla Lechitek

Świetny doping trwający przez cały mecz, tysiące kibiców, atmosfera piłkarskiego święta – w takich warunkach toczył się półfinał Pucharu Polskiej kobiet. Do szczęścia zabrakło tylko

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,