Po kolejnych dwóch wiosennych porażkach władze Śląska Wrocław zwolniły trenera. Wcześniej władze Legii wyrzuciły Jana Urbana, mimo iż doprowadził zespół do mistrzostwa i do niezagrożonego liderowania w tabeli. Trener Lecha mówił w Szczecinie, że jego zespół nie jest godny grać w herbem Lecha. Teraz zamierza zmazać plamę na honorze. – Czas przestać mówić, zacząć działać. Trenujemy, zwracamy uwagę na aspekty, które nam nie wychodziły. Jeśli przegrywa się w takich rozmiarach, muszą nastąpić zmiany – i personalne, i w podejściu do obowiązków – mówi. Z pewnością w sobotę nie zagra Wołąkiewicz, ale nie dlatego, że zawalił wszystkie bramki. Musi pauzować za kartki. Wrócą natomiast gracze, którzy karę już odbyli.
Mecz w Szczecinie kosztował tylko 3 punkty, ale straty moralne są bez porównania większe. Piłkarze nie mogą chodzić z podniesioną głową. Kibice nie muszą licznie przyjść na mecz z Piastem, nie muszą też radośnie powitać swojej drużyny. Trener zdaje sobie z tego sprawę. Pamięta, że w polskiej lidze każdy trener może być w każdej chwili zwolniony z pracy. – Nie rozmyślam o tym. Jest we mnie duża złość. Chcę ciężko pracować, by przygotować drużynę do nowego meczu, wyeliminować błędy – mówi trener. Porażkę, jak zapewnia, bierze na siebie.
Przed meczem w Szczecinie trener mówił, że Lech musi narzucić innym drużynom swoją grę i swój styl. Teraz twierdzi, że przygotowania do meczu z Pogonią nie były przeprowadzone właściwie. Lech chciał grać pressingiem, prowadzić grę, atakować. Pogoń zagrała sposobem, nastawiła się na przechwytywanie piłek, wyprowadzanie kontr. Karygodnie błędy popełnił Hubert Wołąkiewicz zawiniając przy wszystkich bramkach. Nie było asekuracji w defensywie. Źle bronili pomocnicy. Teodorczyk w meczu ze Śląskiem dawał drużynie o wiele więcej niż Hamalainen ustawiony na szpicy. W meczu z Pogonią lepiej od Fina zagrał niespełna 17-letni Dawid Kownacki. Trener nie zrezygnuje jednak z posyłania Hamalainena do ataku. Jest na to rozwiązanie skazany, na tej pozycji ma tylko Teodorczyka i graczy nastoletnich.
Inne drużyny ciągle się wzmacniają, bo okienko transferowe jest otwarte. Pogoń będzie jeszcze mocniejsza po pozyskaniu Rafała Murawskiego. Wisła jest o wiele mocniejsza po pozyskaniu Stilicia, któremu odmówił Lech. Trener Rumak twierdzi, że każdy trener chętnie widziałby wzmocnienia swego zespołu, ale klub ma określoną politykę i nie on za nią odpowiada. Dawał w ten sposób do zrozumienia, że nie liczy na nowych zawodników. Ostatnie mecze wykazały, jak wielkie Lech ma braki na niektórych pozycjach, szczególnie w ataku. Nie zapowiada się, by cokolwiek się w najbliższym czasie zmieniło.
Całe szczęście, że Lech ma zdolną młodzież. Jedynym zawodnikiem, który zapamięta mecz w Szczecinie z dobrej strony, jest Dawid Kownacki. – Zdobyłem pierwszego gola w ekstraklasie, ale nie było się z czego cieszyć. Drużyna jest najważniejsza – mówi młody piłkarz. Niektóre nawyki przejął od starszych kolegów. – Po meczu w Szczecinie nie jest wesoło, ale jesteśmy w trakcie wyciągania wniosków – powiedział.



