W Kotle ma być jak w… kotle

Kibicom zależy na jak największym zapełnieniu II trybuny jak najaktywniejszymi, najgłośniejszymi fanami.

Najwierniejsi, najbardziej zaangażowani, najaktywniej wspierający Lecha kibice zasiadają w Kotle, czyli na trybunie od strony Fortu VIII. O tym, ile dla atmosfery znaczy ta część widowni, przekonaliśmy się, gdy z różnych względów Kocioł milczał.

W najbliższym sezonie kibice chcą zapełnić Kocioł do ostatniego miejsca. Dwie niższe kondygnacje mieszczą ok. 5,5 tysiąca osób, jest też do dyspozycji trzecia, gdyby liczba chętnych była większa. Sprzedaż karnetów przebiega w tempie dającym nadzieję, że padnie rekord. Co ciekawe, w ogromnej większości kibice decydują się na zakup karnetu nie na rundę jesienną, lecz na cały sezon. W tym roku jest taka możliwość.

Nie tylko liczebności jednak fanom zależy, ale i na jakości. Miejsca w centralnej części mają zająć kibice najbardziej aktywni, nie uznający przerw w dopingu, nie oszczędzający się. – Kocioł to miejsce magiczne. Musi być pełny bez względu na rangę spotkania, na klasę przeciwnika. Prowadzący tam doping musi nieść się po całym stadionie, zachęcać widzów na pozostałych trybunach do głośnego śpiewu – mówi Marcin Kawka, rzecznik prasowy Wiary Lecha. Ma nadzieję, że na pierwszych meczach Kocioł zapełni się w 90 procentach, a gdy kibice wrócą z wakacji to nawet w 100 procentach, trudno będzie się tam dostać.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli