Rzut okiem na… koniec pucharowej przygody.
Chciałoby się powiedzieć po rewanżu z Utrechtem: siła złego na Lecha biednego, ale za tym powiedzonkiem jest drugie dno. Nie było tak, że wszystkie złe moce sprzysięgły się na Bogu ducha winnego Lecha. Nie. Lech też sobie zapracował na odpadnięcie z pucharów.
Kredytu zaufania nie przyznają dożywotnio
Pozycja Nenada Bjelica ciągle jest mocna. Nie ocenia się go negatywnie, mimo iż niczego wartościowego jeszcze nie osiągnął, przegrał wszystkie – wszystkie! – spotkania o wysoką stawkę. Kiedy podczas pomeczowej konferencji prasowej usłyszał pytanie, czy nie boi się, że kiedyś to zaufanie straci, obraził się, wdał się w polemikę. Działo się to po meczu, w którym Lech podjął wprawdzie walkę, ale który wykazał, jak wiele mu brakuje do pokonania europejskiego średniaka.