Zmarł Feliks Krystkowiak

W wieku 90 lat zmarł w miniony wtorek wieczorem w Poznaniu Feliks Krystkowiak. Był ostatnim z żyjących mistrzów Polski z 1947 roku zawodnikiem Warty Poznań. Ten bardzo dobry,  choć niedoceniony bramkarz, bronił barw „zielonych” od 1945 r. przez 17 lat. Zawsze był wierny Warcie, bez względu na to w której klasie rozgrywkowej występowała. Rozegrał w niej aż 529 spotkań. 48 razy wystąpił w reprezentacji Poznania w tak popularnych na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych rozgrywkach miast.

Feliks Krystkowiak, znany też pod pseudonimem Sztachetka, był wysoki, niezwykle spokojny, skoncentrowany. Zawsze grał w nakolannikach co często chroniło go od kontuzji. Wystąpił we wszystkich meczach finałów mistrzostw Polski w 1947 roku. W tym w słynnym spotkaniu z Wisłą Kraków, którą „zieloni” 30 listopada rozgromili 5:2 na nieistniejącym już, kultowym stadionie przy ul. Rolnej w Poznaniu. Warta nie była w finałach faworytem. Ówczesny trener „zielonych”, Węgier Karoly Vogel przed decydującym meczem z Wisłą przyniósł na trening egzemplarz „Sportu”. A tam – czarno na białym – napisano, że najprawdopodobniej mistrzem będzie zespół „białej gwiazdy”. Może mu zagrozić drugi z finalistów AKS Chorzów. Warta natomiast będzie jedynie dostarczycielem punktów. „Kipieliśmy z ambicji” – wspominał Krystkowiak po przeczytaniu wspomnianego tekstu.

Późniejszy znakomity bramkarz Warty urodził się 9 maja 1925 r. w Wanne-Eickel w niemieckiej Nadrenii-Westfalii w rodzinie emigrantów zarobkowych. W jego domu zawsze kultywowano polskie tradycje. Chodził do polskich szkół. Był m.in. kolporterem „Gazety Polskiej” w Niemczech. Jako obywatel rzeszy znalazł się na froncie. Gdy tylko, tuż po zakończeniu działań wojennych w 1945 r., nadarzyła się okazja przyjechał do Poznania. Niemal do końca swych dni pojawiał się na meczach swojej ukochanej Warty. 12 września 2012 roku, w 100-lecie klubu, to on rozpoczął symboliczne spotkanie Warty z reaktywowaną polską drużyną Pogoni Lwów.

Pogrzeb Feliksa Krystkowiaka odbędzie się we wtorek, 27 bm. o godz. 13.10 na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu.

(AK)

Udostępnij:

Podobne

Czekając na Grbicia polskiego futbolu

Spośród wszystkich Polaków, którzy oglądali poniedziałkowy mecz ze Szwecją,  tylko ludzie Lecha Poznań mogą czuć satysfakcję. Błysnął w nim piłkarz Kolejorza Patrik Walemark. Był nie

Było ciężko. Będzie jeszcze trudniej

Przerwa na zgrupowania reprezentacji, która wstrzymała wszystkie klubowe rozgrywki piłkarskie, jest dłuższa niż kiedykolwiek, aż trzytygodniowa. To dla piłkarzy Lecha dobra, ale i niepokojąca wiadomość.

Lech miażdży i bawi się grą

W Londynie Kolejorz przekonał się, jak wiele mu brakuje do dobrego europejskiego poziomu. Po trzech dniach sytuacja się odwróciła – teraz on pokazał niekwestionowaną wyższość