Zdążą wrócić do pełni formy? Może być trudno…

Nie wyniki, ale sposób gry, zaawansowanie poszczególnych piłkarzy w przygotowaniu do sezonu, ich dostępność budzi niepokój po trzech sparingach Lecha. Przegrał ze Slovanem Liberec, zremisował z Banikiem Ostrawa, wysoko uległ AZ Alkmaar, występując w składach eksperymentalnych. Nie wszystko wyglądało źle, gra bywała lepsza niż wyniki. Wszystko się sypało po wejściu na boisko w dużej liczbie juniorów.

Bylibyśmy spokojni o wyniki pierwszych meczów w sezonie, gdyby trener miał podczas całych przygotowań wszystkich lub chociaż prawie wszystkich piłkarzy. Przez znaczną część tego okresu reprezentanci swych krajów byli niedostępni. Transfery robią duże wrażenie, ale nastąpiły nie tyle za pięć dwunasta, co pięć po dwunastej. Kilku ważnych piłkarzy albo kończyło rekonwalescencję, albo wciąż się kurowało. Trener nie miał więc w sparingach dużego wyboru. Potraktował to jako możliwość sprawdzenia możliwości młodzieży.

Przekonał się, że przed juniorami dużo jeszcze gry w gronie rówieśników. Nie chodzi tylko o umiejętności i stopień wytrenowania, ale przede wszystkim o to, jak wkomponowują się w zespół, jak ze sobą współpracują, a właściwie nie współpracują wcale. Każdy młody człowiek rozwija się inaczej, co najlepiej widać porównując sposób wchodzenia do drużyny Kuby Kamińskiego i Michała Skórasia. Ten drugi potrzebował dużo więcej czasu i niemałej cierpliwości trenera, niejeden szkoleniowiec odpuściłby i na swoje nieszczęście zrezygnował z młodego człowieka. Każdy z trenujących z pierwszą drużyną juniorów miał przebłyski dobrej gry, ale żaden nie potrafi jeszcze wejść do zespołu nie osłabiając go. W ekipie AZ Alkmaar też pokazało się wielu nastolatków, jednak różnica w umiejętnościach ich i młodych Lechitów była wstydliwa. A mówi się, że Lechowa akademia jest czołową w Polsce…

W ostatnim sparingu po raz pierwszy w grze pokazali się piłkarze długo nieobecni w drużynie. Niestety, trochę im brakuje do tego, co demonstrowali wcześniej i możemy mieć poważne obawy, czy w ciągu tygodnia zdążą wrócić do poprzedniego poziomu. Z pewnością potrwa to trochę dłużej i może być kosztowne, mimo iż pierwsi przeciwnicy Lecha to nie potentaci. Optymizmem napawa tylko forma Sousy, który zanotował postęp w grze. Co ciekawe, był on zawodnikiem (nie licząc kontuzjowanych) najdłużej przebywającym daleko od sztabu szkoleniowego.

Start ligi za kilka dni, a trenerowi Lecha problemów nie brakuje. Musi liczyć na powrót do pełni sił Ishaka i Dagarstala, na dojście Szymczaka do formy sprzed operacji kolana, na wpasowanie się do drużyny tych nowych nabytków, z których może już korzystać, na zgranie drużyny na nowo. Po pierwszych meczach nie wolno znów się postawić w roli nadrabiającego dystans do czołówki. Wiemy, że nowy Lech potrafi grać na wysokim poziomie. Trzeba jednak będzie na to chwilę poczekać unikając punktowych strat.

Udostępnij:

Podobne

Udany początek drużyny Frederiksena

Wieści o intensywnej, szybkiej, aktywnej grze nowego Lecha okazały się przesadzone, ale na inaugurację sezonu udało mu się pokonać Górnika Zabrze, z którym w ostatnich

Bez dopingu przez pół meczu

Kibice Lecha Poznań zapowiadają: w meczu z Górnikiem Zabrze w pierwszej połowie nie będzie dopingu. W drugiej, bez względu na wynik, doping rusza pełną parą.