Wielki pech Warty Poznań

Zieloni też czasem przegrywają. Nie można zresztą wygrać meczu, jeżeli nie wykorzystuje się dwóch rzutów karnych, a na dodatek strzela się do własnej bramki.

Inaczej niż zwykle Warta weszła w mecz. Nie nastawiła się na przeczekanie pierwszej połowy, od razu zaatakowała i niewiele zabrakło jej do szczęścia. Zrelak wprawdzie beznadziejnie wykonał rzut rożny, ale Ivi Lopez popełnił błąd dotykając piłkę ręką. Warta miała rzut karny, który niestety zmarnowała – Kupczak obił poprzeczkę.

Raków przejął kontrolę nad meczem, jego akcje były groźniejsze, wreszcie zdobył gola po nieudanej interwencji Ławniczaka. A jednak Warta nie musiała przegrać tej połowy, bo krótko przed jej końcem znów zawodnik Rakowa zagrała ręką i sędzia znów przyznał rzut karny Zielonym. Tym razem strzelał Kuzimski, ale i on zrobił to fatalnie, bramkarz nie miał problemów z zatrzymaniem piłki.

W drugiej połowie Warta grała dobrze, dążyła do wyrównania, momentami uzyskiwała przewagę, ale nadzieje skończyły się, gdy Kiełb pięknym strzałem głową pokonał własnego bramkarza. Od tego momentu Raków miał mecz pod kontrolą i spokojnie dowiózł zwycięstwo do końca.

Udostępnij:

Podobne

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. Tego dnia Lech przeszedł do historii polskiego futbolu. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji, ale to, czego dopuścił się

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego