Warta postawiła się Pogoni. 1:1 w Szczecinie

Niewiele brakowało, by rewelacyjny beniaminek odniósł jeszcze jedno wyjazdowe zwycięstwo, tym razem na trudnym terenie w Szczecinie. Warta prowadziła, ale Pogoń wyrównała i miała wiele okazji bramkowych. Gościom udało się dotrwać z cennym remisem do końca.

Jeśli nawet piłkarze Warty nie chcieli przeczekać pierwszej połowy i zamierzali postawić się wyżej notowanemu przeciwnikowi, to nie otrzymali takiej możliwości. Zostali całkowicie zdominowani, a było to szczególnie widoczne w pierwszych kwadransach, gdy gra toczyła się głównie na połowie gości. Już po kilku minutach Pogoń powinna prowadzić, ale Kurzawa fatalnie spudłował.

Zieloni mieli duże szczęście w licznych sytuacjach podbramkowych tworzonych przez gospodarzy. Próbowali opanować sytuację, niewiele jednak z tego wynikało poza kilka nieśmiałymi próbami przedostania się pod bramkę przeciwnika. Warta broniła się dużą liczbą zawodników, zostawiała Pogoni mało miejsca na rozgrywanie piłki. Nie było to widowisko, które ogląda się z wypiekami na twarzy. Dopiero pod koniec pierwszej połowy zrobiło się trochę groźniej pod bramką szczecinian, choć celnego strzału gościom nie udało się oddać.

W drugiej połowie działo się dużo więcej. Warta szybko wyszła na prowadzenie po bardzo ładnej akcji i strzale Baku. Pogoń szybko wyrównała i z determinacją walczyła o zwycięstwo przybliżające ją do wicemistrzostwa Polski. Nic się jednak nie zmieniło.

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym