Warta nie sprostała Lechii

Początek meczu zadecydował o porażce Zielonych w Gdańsku 0:2. Nie weszli właściwie w to spotkanie, dali się zaskoczyć i kiedy Lechia prowadziła dwoma bramkami, mieli za mało jakości, by wykorzystać słabszą postawę gospodarzy. Atakowali, ale słabo im to wychodziło i wracają do Poznania bez punktów, za to z nadziejami, że wciąż niewiele im brakuje do utrzymania się w ekstraklasie.

Pierwszy kwadrans okazał się katastrofą Warty – straciła aż dwa gole, oba w pechowych okolicznościach. Najpierw Lechia wykorzystała chwilową grę Zielonych w dziesiątkę, Paixao szybko zdobył gola. Zagubieni goście nie mogli się pozbierać, w dodatku po interwencji Kopczyńskiego w polu karnym sędzia długo oglądał powtórkę tej akcji, a potem wskazał na jedenasty metr i było 2:0 dla Lechii.

Warta obudziła się w drugiej części pierwszej połowy, a raczej wykorzystała fakt, że gospodarze stanęli, jakby uszło z nich powietrze. Efektem było oddanie dziesięciu strzałów, z których tylko dwa były celne. Kilka dobrych okazji poszło na marne, mimo niezłej gry nie udało się zdobyć kontaktowego gola. W drugiej połowie goście starali się, jak mogli, naciskali, ale niczego zdziałać nie potrafili, bo dopasowali się poziomem do słabej postawy oczekującej na końcowy gwizdek Lechii.

Lechia Gdańsk – Warta Poznań 2:0 (2:0)
Bramki: Flávio Paixão 5, 17 (k)
Żółte kartki: Stec, Sezonienko, Kryeziu – Papeau, Kupczak, Szelągowski, Jakóbowski.
Lechia: Dusan Kuciak, David Stec, Michał Nalepa, Mario maloca, Rafał Pietrzak, Maciej Gajos, Jarosław Kubicki (83 Jan Biegański), Jakub Kałuziński (63 Egzon Kryeziu), Ilkay Durmus (83 Conrado), Flavio Paixao (89 Christian Clemens), Bassekou Diabate (63 Kacper Sezonienko).
Warta: Jędrzej Grobelny, Jan Grzesik, Łukasz Trałka, Mateusz Kupczak, Aleksander Pawłowiec, Konrad Matuszewski (76 Jakub Kiełb), Frank Castaneda (76 Michał Jakóbowski), Jayson Papeau (58 Daniel Szelągowski), Adam Zrelak (58 Milan Corryn).
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń)

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym