Tylko remis w Białymstoku. Strata punktów na własne życzenie

Ten mecz był do wygrania. Brak trzech punktów Lech zawdzięcza tylko sobie. Bardzo źle rozegrał pierwszą połowę, stracił bramkę. W drugiej opanował sytuację, wyrównał, miał wiele okazji na strzelenie decydującej bramki, większość z nich zmarnował Gytkjaer. Lech staje się klasyczną drużyną własnego stadionu.

Zwycięskiego składu nie zmienia się – z takiego założenia wyszedł Dariusz Żuraw posyłając na boisko tych samych piłkarzy, co w niedzielę w Poznaniu. Jak się okazuje, Bohdan Butko po to został sprowadzony, by pełnić rolę zmiennika 17-letniego Jakuba Kamińskiego. W Lechu w tym sezonie młodzież ma absolutne pierwszeństwo. Nie zawsze zdaje to egzamin.

Z dużą pewnością siebie zaczął Lech ten mecz, starał się utrzymywać przy piłce. Jednak to Jagiellonia w pierwszej fazie była groźniejsza. Sprawniej, szybciej konstruowała akcje i tylko ona oddawała celne strzały, wykonywała jeden rzut rożny po drugim. Kiedy Lech próbował kontr, ratowała się faulami łapiąc żółte kartki. W pierwszej połowie Makuszewski więcej dał swej drużynie w ofensywie niż jego młodzi byli koledzy z boiska.

Lechowi ataki się nie kleiły. Tracił kolejne szanse przez błędy, złe decyzje, brak koordynacji. Brakowało przyspieszenia, podań do zawodników wychodzących na dobre pozycje. Oddał przeciwnikowi środek pola. Tym razem nie tylko Muhar się mylił, ale i Tiba, a Ramirez przegrywał pojedynki z gospodarzami Na domiar złego stało się to, co od wielu tygodni wisiało w powietrzu – kontuzji uległ Thomas Rogne. Zszedł z boiska odbierając trenerowi jedną zmianę. Zastąpił go Crnomarković.

Słaba gra Lecha i coraz lepsza Jagiellonii znalazła potwierdzenie kilka minut przed przerwą. Van der Hart w świetnym stylu obronił groźny strzał. Kamiński nie zdołał opanować piłki przy linii końcowej, wypadł z nią za linię i był kolejny rzut rożny dla gospodarzy. Pierwszy strzał bramkarz Lecha obronił, ale był bezradny przy dobitce z najbliższej odległości. Ta bramka należała się Jagiellonii, bo miała inicjatywę, zdominowała nieskoordynowanego Lecha. O dziwo niewiele brakowało, by Puchacz wyrównał. Strzelił dobrze, trafił w poprzeczkę. Gdyby trafił, byłby to pierwszy celny strzał Lecha w meczu.

Ten celny strzał Kolejorz oddał 20 sekund o przerwie. Tyle potrzebował czasu, by pozbawić Jagiellonię piłki, rozmontować jej obronę i zdobyć gola po strzale Jóźwiaka. Niestety, decyzja VAR spowodowała, że nie można było zaliczyć ani celnego strzału, ani gola. Lech się nie zraził. Chwilę później w polu karnym padł Puchacz. Sędzia pokazał rzut karny, ale po weryfikacji i tę decyzję odwołał. W ten sposób w kilka minut Kolejorz dwa razy przegrał z VAR-em.

Lech atakował. Bliski gola był Gytkjaer, który strzelił wprost w bramkarza. Jaga też nie odpuszczała, a napędzały ją błędy gości. Puchacz niecelnym podaniem napędził kontrę gospodarzy. Po chwili Crnomarković tak „umiejętnie” wyprowadzał piłkę z obrony, że obsłużył graczy Jagiellonii. Van der Harta uratował słupek. Mecz zrobił się ciekawy, oba zespoły postawiły na atak.

Po kilkunastu minutach trener zdjął z boiska Muhara, wpuścił Modera licząc na jego strzały z dystansu. A ten spełnił jego oczekiwania natychmiast. Tym razem użył lewej nogi. I mecz zaczął się od początku, ale to Lech był coraz bardziej nakręcony. Musiał się tylko strzec błędów, które były szansą dla gospodarzy, ułatwiały im przez cały mecz zadanie. Siłą gości były akcje skrzydłami. Kamiński rozpędził się, minął obrońców i wyłożył piłkę Gytkjaerowi. Niestety, niezbyt dokładnie i Duńczyk nie mógł celnie uderzyć. Po chwili mógł mieć żal tylko do siebie. Jóźwiak podał mu idealnie, strzał był jednak kompromitujący.

Ostatnie minuty to napór Lecha, kolejne nieskuteczne ataki i próby Jagiellonii wyjścia z kontrą. W doliczonym czasie świetną okazję zmarnował Tiba. Wydawało się, że to jest piłka meczowa, ale jeszcze lepszą w ostatnich sekundach mieli gospodarze. Lecha świetną paradą uratował van der Hart.

Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki: Bogdan Tiru 41 – Jakub Moder 62.

Żółte kartki: Arsenić, Romanczuk, Borysiuk – Puchacz, Pedro Tiba, Moder.

Jagiellnia: Damian Węglarz, Andrej Kadlec, Ivan Runje, Bogdam Tiru, Zoran Arsenić, Maciej makuszewski (67 Juan Camara), Arel Borysiuk, Taras Romanczuk, Martin Pospisil, Przemysław Mystkowski (68 Bartłomiej Wdowik), Jakov Puljic (75 Jesus Imaz).

Lech: Mickey van der Hart, Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Rhomas Rogne (31 Djordje Crnomarković), Wołodymyr Kostewycz, Tymoteusz Puchacz (77 Filip Marchwiński), Karlo Muhar (60 Jakub Moder), Pedro Tiba, Dani Ramirez, Kamil Jóźwiak, Christian Gytkjaer.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Osłabiony Lech postawi się Rangersom?

Poważne problemy trenera Żurawia. Posypała mu się drużyna przed meczem z Rangersami. Do Glasgow nie polecieli Butko, Crnomarković, Kamiński i Tiba. Stratę dwóch pierwszych można

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo