Po co Lechowi atak, gdy obrońcy i tak wszystko psują

Nie wystarczy powiedzieć, że Lech w niedzielę zawiódł. Lech zachował się po frajersku tracąc punkty na własne życzenie. Przez cały mecz walczył jak lew, grał szybko i błyskotliwie, średnio co 3,5 minuty oddawał strzał, co drugi był celny. Trafiał w słupek. Palmie odebrano piękną bramkę po centymetrowym spalonym. Kiedy wydawało się, że dopiął swego i sprawiedliwości stało się zadość, w obronie zachował się jak dziecko we mgle. Nie pierwszy raz. I stracił to, co przyszło z takim trudem.

Pogoń rozegrała w Poznaniu dobry mecz. Nie można powiedzieć, że była tłem dla szybko grającego Lecha. Wyszła na prowadzenie wykorzystując błąd Douglasa wyprowadzającego piłkę środkiem boiska, potem była o włos od podwyższenia wyniku, stale zagrażała obronie Kolejorza. Mimo tego była słabsza, bo Lech grał jeszcze lepiej. Gdyby w futbolu obowiązywała  sprawiedliwość, wygrałby wyraźnie. Nie udało się to, bo nie dość, że nie był efektywny, to zachowywał się naiwnie.

Wydawało się, że nie jest możliwe nie wygrać meczu mając na jednym skrzydle Palmę, na drugim rozpędzonego Ismaheela. Tworzyli ogromne zamieszanie w defensywie gości. Ich bramkarz jakimś cudem zatrzymał nogą piłkę po strzale Nigeryjczyka. Często i dobrze strzelający Honduranin powinien skończyć mecz z kilkoma bramkami. A był jeszcze Ishak. Był też Rodriguez, który wreszcie sprawiał wrażenie, że wie, po co znalazł się na boisku, oddał kilka groźnych strzałów. Wciąż jest lekko zagubiony, mało zgrany w kolegami, ale postęp stał się faktem.

Ofensywie Lecha można zarzuć tylko to, że nie zawsze piłkarze wzajemnie się na siebie oglądali, dostrzegali się. Zbyt często uderzali z nieprzygotowanych pozycji. Grali szybko, ale bez wyrachowania, nawet bez automatyzmów, które powinni już dawno wypracować. O ile jednak atak Lecha spisywał się imponująco, to defensywa jak zwykle wszystko psuła. Różnice między formacjami najlepiej widać na przykładzie Jagiełły. W ofensywie dużo drużynie dawał, zaliczył piękną asystę tuż przed końcem. Za to im bliżej własnej bramki, tym bardziej zawodził. Był zamieszany w stratę obu goli, bo to on, wcielając się w rolę obrońcy, pozwalał się strzelcom ogrywać. Po jego katastrofalnym błędzie Pogoń cudem nie odzyskała prowadzenia natychmiast po wyrównaniu. Był bliski wyrzucenia z boiska, gdy przy wyskoku znokautował przeciwnika. Tak doświadczonemu graczowi to po prostu nie wypada.

Już sam fakt, że środkowy pomocnik musi (nieudanie) pełnić rolę ostatniego obrońcy wystawia fatalne świadectwo drużynie. Tu już nie chodzi o to, że Pereira i Gurgul w każdym meczu popełniają fatalne błędy. Obrona jest nieskoordynowana bez względu na to, kto partneruje Miliciowi. Aż się prosi, by nagrać kilka akcji, w których defensorzy Lecha gubią strefę, brakuje ich w kluczowych miejscach i pokazać to zainteresowanym, by zdali sobie sprawę, co robią źle. Nawet obrońcy z niższych lig wiedzą, jak się poruszać we własnym polu karnym. Lech ma doświadczonego trenera, współpracującego ze światłymi, zdolnymi asystentami. Dlaczego nie potrafią właściwie ustawić defensywy?

Jeszcze tej jesieni Kolejorz musi rozegrać mecze ważne, decydujące o powodzeniu w całym sezonie. Potrafi zdobywać gole, ma w składzie graczy błyskotliwych. Cóż jednak z tego, skoro obrońcy trwonią to, co wypracuje reszta zespołu. Frederiksen ostatnio sugerował, że tak częste tracenie bramek wynika z ofensywnego ustawienia całej drużyny, odsłaniania się. Problem jednak polega na tym, że jego drużyna traci gole nawet wtedy, gdy nie atakuje. Obrońcy o mniejszych umiejętnościach, ale skoordynowani i zgrani, zapobiegliby temu. To prawda, że Salamon przydałby się w drużynie, ale jego klasa i doświadczenie nic by nie dały, gdy formacja jest w rozsypce.

Udostępnij:

Podobne

Nowi piłkarze blisko Lecha

Dopiero za tydzień w większości europejskich lig otworzy się okienko transferowe, a mistrz Polski dokonał już pierwszy, do tego znaczącego zakupu i sposobi się do

Do jednej bramki

Dwie fantastyczne wiadomości dotarły w jednej chwili do wszystkich, którym bliskie jest powodzenie Lecha Poznań. Luis Palma, gwiazda całej ligi, zostanie w Poznaniu na dłużej.

Lusi Palma zostaje w Lechu!

To fantastyczna informacja dla kibiców Kolejorza. I tych, którym miła jest rosnąca jakość klubów polskiej ekstraklasy. Lech zdecydował się uruchomić klauzulę wykupu, obowiązującą po wypożyczeniu