Dopiero za tydzień w większości europejskich lig otworzy się okienko transferowe, a mistrz Polski dokonał już pierwszy, do tego znaczącego zakupu i sposobi się do następnych. Zapowiada się to ciekawie, jak chyba nigdy dotychczas. Wartość drużyny, już dziś najwyższa w Polsce, zwiększy się jeszcze bardziej, nawet uwzględniając opuszczenie klubu przez kilku wychowanków Kolejorza.
Przynajmniej jedno z takich odejść wydaje się nieuchronne. Lech nie sprowadzałby klasowego bramkarza, gdyby w składzie miał pozostać Bartosz Mrozek. Transfer przychodzący jest właśnie dopinany. Mateusz Lis był już piłkarzem Lecha, tu się szkolił, dobrze zapowiadał, ale miał pecha – to nie był klub specjalizujący się we wdrażaniu do gry bramkarzy. Niejednego wychował i puścił w świat, rezygnując z jego usług. Jednym z takich był Bartosz Mrozek, oddany bez większego żalu Stali Mielec, a potem sprowadzony na Bułgarską, gdy ujawnił prawdziwą swą wartość. Podobnie będzie z Lisem.
Piłkarz ten (rocznik 1997) pochodzi z Żar, podobnie jak inni młodzi gracze do akademii Lecha trafił via UKS Zielona Góra. Dobrze się zapowiadał, nawet Atletico Madryt zaprosiło go na testy. Nie trafił tam jednak, lecz na wypożyczenie do Miedzi Legnica, potem do Podbeskidzia Bielsko-Biała, wreszcie do Rakowa Częstochowa. Lech nie widział go w swojej kadrze i sprzedał za kwotę symboliczną Wiśle Kraków, gdzie spisywał się na tyle dobrze, że wzbudził zainteresowanie tureckiego Altay, na czym krakowski klub zarobił ponad pół miliona euro. Potem zmieniał ligi trafiając do Southampton, francuskiego Troyes, wreszcie na stałe do Göztepe Izmir.
Lisowi w lidze tureckiej szło w minionym sezonie świetnie. Jego szacunkowa wartość wzrosła do prawie trzech milionów euro. Nic dziwnego, że Lech zainteresował się swym wychowankiem. Od dłuższego czasu mówiło się o jego powrocie na Bułgarską, zawodnik chciał tu grać, mimo iż miał prawo czuć się zawiedziony tym, że się na nim nie poznali. I oto staje się – dobrze poinformowany Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl przekazał, że rozmowy transferowe są na ostatniej prostej. Lech ma zapłacić okrągły milion, co wydaje się ceną okazyjną, długość umowy ustalono na trzy lata.
Inna deficytowa pozycja w Lechu, nie tylko w kontekście prawdopodobnego odejścia Antoniego Kozubala i przesądzonego powrotu do Czech Oumy, to defensywny pomocnik. Klub jest zdecydowany pozyskać partnera i zmiennika Murawskiego, a bliski dołączenia do mistrza Polski jest Słowenieć Tamar Svetlin. Lech obserwował go, gdy jeszcze grał u siebie w kraju, w Celje. Ten klub odniósł w Lidze Konferencji sukces podobny do Lechowego, meldując się w ćwierćfinale. Zainteresowała się nim Korona Kielce, przeprowadzając swój rekordowy transfer, płacąc 800 tys. euro. Przez cały sezon Słoweniec spisywał się świetnie, miał bardzo dobre statystyki, wyróżniał się na swojej pozycji, nic więc dziwnego, że Lech na niego „zachorował” uznając, że odpowiada jego profilowi, biorąc pod uwagę wiek (24 lata), styl gry, predyspozycje motoryczne, znajomość ligi.
Piłkarz zaakceptował poznańską propozycję, dziennikarzom ze swego kraju mówił, że to dla niego wielka szansa, tym bardziej, że odpowiada mu styl Lecha. Nie od piłkarza zależy ewentualny transfer, ale od Korony, z którą podpisał kontrakt do 2029 roku. Negocjacje trwają, ale to dla mistrza Polski nie jest jedyna opcja na tę pozycję, ma pod lupą innych graczy. Według medialnych doniesień w grę wchodzi Niklas Dorsch. Jego Heidenheim spadł właśnie z Bundesligi, pomocnik może być do wzięcia, choć trzeba byłoby prawdopodobnie poświęcić dwa miliony. Nie tak dawno piłkarz ten przeszedł z KAA Gent do Augsburga za siedem milionów. Ma on jednak 28 lat, co kłóci się z wymaganym przez Lecha profilem.
Mistrz Polski rozgląda się za lewym obrońcą, licząc się z odejściem Gurgula. W medialnej przestrzeni pojawia się wiele nazwisk, niektóre brzmią, delikatnie mówiąc, mało wiarygodnie. To samo można powiedzieć o skrzydłowym. Pamiętajmy, że jeszcze zanim otworzyło się okienko, Lech prawie dwukrotnie przebił swój rekord transferowy, pozyskują na stałe Luisa Palmę za ponad cztery miliony euro.




