Na kogo postawi trener Lecha?

W dwóch pierwszych meczach sezonu Maciej Skorża wystawiał identyczny skład. Był to skutek pierwszego, nieudanego spotkania. Lech był lepszą drużyną niż Radomiak, ale nie potrafił go pokonać. Właśnie dlatego w kolejnym meczu, na przełamanie, posłał na boisko tych samych zawodników, choć mógł wprowadzić do składu korekty. Skutek był pozytywny. Kolejne przełamanie potrzebne już nie jest, dlatego trudno przewidzieć, co tym razem wymyśli trener.

Obsada niektórych pozycji jest pewna. Skład wciąż jest niekompletny, więc w kilku przypadkach trener po prostu nie ma żadnego wyboru. W bramce z pewnością stanie van der Hart, który w Zabrzu dał się pokonać tylko z rzutu karnego, a chwilę potem potrafił zapobiec stracie niemal pewnego gola. Tylko kontuzja mogłaby wymusić jego absencję, a trener zapewnił, że wszyscy zawodnicy cieszą się dobrym zdrowiem. Także Thomas Rogne i Antonio Milić, którzy teoretycznie mogliby wystąpić na środku obrony, ale wątpliwe, by trener zrezygnował z Satki i Salamona.

Obsada bocznej obrony też nie budzi wątpliwości. Joel Pereira został zdyskwalifikowany na trzy mecze. Na szczęście ma zmiennika – Alana Czerwińskiego i to jego zobaczymy na boisku. Gdyby wypadł z gry Barry Douglas, zrobiłby się kłopot, bo jest on jedynym graczem w klubie na swojej pozycji. Trzeba byłoby szukać rozwiązań awaryjnych, takich jak osłabienie skrzydła, by wycofać Jakuba Kamińskiego do defensywy.

Kuba jest pewniakiem do gry na skrzydle. Na drugim trener znów może postawić na będącego w dobrej formie Skórasia, albo dać szansę Sykorze. Czech nieźle się pokazał w końcówce meczu w Zabrzu, jako rezerwowy mógł nawet (powinien!) strzelić bramkę po dobrym podaniu Marchwińskiego. Ten drugi też był zresztą o włos od gola po strzale głową. Młody zawodnik z pewnością pokaże się na boisku, prawdopodobnie znów jako zmiennik. W ataku niewątpliwie zagra Mikael Ishak.

Pozostałe pozycje to wielka niewiadoma. Podczas konferencji prasowej Maciej Skorża zapewniał, sięgnie wreszcie po Ramireza, być może nawet od początku. Zastąpiłby Amarala, który ostatnio był pierwszym wyborem na „dziesiątce”. Trener od początku przygotowań chwali Tibę. Portugalczyk znajdzie się na boisku. Nie wiemy, kto obsadzi pozostałe pozycje w strefie środkowej. Trener ma do wyboru Karlstroema, Kwekweskiriego, Murawskiego. Tak duża konkurencja to dla niego luksus i swoboda w doborze taktyki. Każdy z tych zawodników ma swoją specyfikę. Najmniej z nich kreatywny jest Szwed, najbardziej Gruzin, Murawski do tej pory grał mało. Można się spodziewać, że od początku meczu zagra Polak.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Awans bez większego wysiłku

Skra Częstochowa jest zbyt słaba, by porywać się na próbę wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski, zwłaszcza na jego terenie. Teoretyczni gospodarze, pozbawieni własnego obiektu i

Panowie, trenujcie rzuty karne!

Który Lech jest prawdziwy? Ten, który udanie rozpoczął sezon, potrafił odrabiać straty, gdy mecz się nie układał, strzelał gola za golem? Czy ten z Białegostoku,

Gen autodestrukcji

Nie mamy prawa traktować Lecha jako zdecydowanego faworyta w jakimkolwiek meczu, stawiać na niego, mieć gwarancję, że nie zawiedzie. Nigdy. Jeżeli nawet przeciwnik będzie tak