Mistrzowie decyzji niedorzecznych

Miarą odpowiedzialności i kompetencji ludzi zarządzających klubami piłkarskimi jest sposób angażowania i zwalniania trenerów. Największym w Polsce „klubem” jest Polski Związek Piłki Nożnej, powołujący selekcjonera reprezentacji narodowej. Dzieją się tam sprawy niewyobrażalne, kompromitujące. Zbigniew Boniek poprawił reputację Związku, ale wybierając trenerów, cofnął polski futbol w sportowym rozwoju o dekady. Roztrwonił potencjał wyjątkowego pokolenia piłkarzy.

Trudno sobie wyobrazić głupsze decyzje niż te podejmowane przez pana Bońka. Doskonale zna się na futbolu, to jego żywioł, ale z wyłączeniem jeden sfery: trenerskiej. Próbował sił w tym fachu, ale ponosił klęskę za klęską, aż dał sobie spokój. Niestety, jako prezesowi Związku przypadła mu rola wybierania selekcjonera. Skutki okazały się tragiczne.

Mówi się, że Nawałka był dobrym fachowcem, bo odniósł sukces osiągając ćwierćfinał Mistrzostw Europy. Grającej defensywnie drużynie dopisywało szczęście. Wygrywała mecze, w których wcale nie była lepsza. Można było osiągnąć znacznie więcej, zapewnić Polakom radość z oglądania ofensywnej gry reprezentacji. Po dwóch latach, na rosyjskich mistrzostwach  świata, Nawałka skompromitował polski futbol. Bezsilność trenerską okazał też w Lechu, gdzie sprawdził się tylko jako negocjator walczący o wysokie uposażenia dla swego licznego sztabu.

Do dziś nie wiemy, dlaczego Boniek sięgnął akurat po Brzęczka. Jak było do przewidzenia, pozbawiony charyzmy i doświadczenia selekcjoner nie panował nad drużyną, nie miał autorytetu, nie spełnił oczekiwań. Odwołanie go było jedyną dobrą decyzją prezesa Bońka. Ale zastąpienie go Sousą zakończyło się farsą. Nie dość, że ta rola Portugalczyka przerosła, to jeszcze mamy do czynienia z wielkim skandalem, gdy praca w Polsce mu się znudziła. Boniek nie jest naiwny. Dlaczego tak łatwo dał się nabrać pospolitemu naciągaczowi?  

Polska reprezentacja, prowadzona przez mocnego tylko w gębie Sousę, nie miała szans na wygranie baraży o mistrzostwa świata. Już nie Boniek powoła jego następcę, a to daje nadzieję. Pojawiło się niestety kolejne zagrożenie – usługi swe oferuje Nawałka. Taki wybór byłby najgłupszym krokiem, jaki można w obecnej sytuacji postawić. Potrzebny jest prawdziwy trener, z pomysłem i umiejętnością wygrywania ważnych meczów. Taki, jak Czesław  Michniewicz.

Nie wiemy, jak długo pogra w piłkę Robert Lewandowski. Za sprawą niekompetencji władz PZPN-u klasa najlepszego piłkarza na świecie została dla reprezentacji stracona. Marnują się też umiejętności Piotra Zielińskiego. Długo pracujący w roli selekcjonera Nawałka miał za to własnych ulubieńców, takich jak niezapomniany Krzysiek Mączyński. Sousa dla odmiany wsławił się zdemolowaniem gry obronnej, szaleństwami z doborem piłkarzy. Gdyby losował, kto zagra w obronie, wyniki reprezentacji byłyby lepsze. I kto ma go teraz zastąpić? Nawałka? Przecież to kabaret. Miejmy nadzieję, że PZPN nie wpakuje się tak absurdalną sytuację.

W Lechu przez długie lata też działo się „ciekawie”. Największym grzechem władz klubu było wygodnictwo, unikanie kłopotów, tolerowanie fatalnych wyników, kurczowe trzymanie się trenerów nie panujących nad drużyną. Dziś akurat mamy dobrą koniunkturę, obecny trener osiągnął więcej niż można było liczyć, jedyną troską jest utrzymanie wiosną tego, co udało się zdobyć jesienią. Maciej Skorża, ze swoją odpowiedzialnością, wiedzą, konsekwencją w dążeniu do dobrych wyników, byłby najlepszym kandydatem na selekcjonera. Otarł się już o tę posadę, bardzo się przydał Pawłowi Janasowi. Zanim jednak uzyska to, co mu pisane, do swojej kolekcji trofeów musi dołączyć jeszcze jedno. Co najmniej jedno.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Lech pokonał w Turcji Banika Ostrawa

Bez Ishaka i Sobiecha, czyli wszystkich swoich napastników, a na dodatek Amarala wystąpił Lech w pierwszym sparingu podczas zgrupowania w Turcji. Nie przeszkodziło mu to

Zmiana wajchy

Jeszcze w starym roku trener Lecha zapowiedział, że zimą przyjdą nowi piłkarze, bo szatnia potrzebuje świeżej krwi. Nie dodał, że owa świeża krew to gracze

Lech ma nowego skrzydłowego. Z Norwegii

Nazywa się Kristoffer Velde, ma 22 lata, podpisał z Lechem czteroletni kontrakt. Wcześniej grał w FK Haugesund, jest wychowankiem tego norweskiego klubu, byłego pucharowego przeciwnika