Lech nadal liderem? Musi odeprzeć atak

Przed meczem Lecha ze Śląskiem można powiedzieć to, samo, co przed niedawnym spotkaniem z Wisłą: to będzie dobre i emocjonujące widowisko. Taką gwarancję zapewni jakość piłkarzy w składzie obu drużyn. Tej jakości więcej mają zawodnicy Lecha. Za gośćmi stoi umiejętność nieprzegrywania, zaskakiwania przeciwnika ustawieniem taktycznym. Kto przyjdzie na Bułgarską, nie pożałuje. Zapowiada się, że takich będzie ponad 30 tysięcy osób.

Ostatnie wyniki Lecha nie dają podstaw do pewności w wytypowaniu składu na ten mecz. Maciej Skorża z pewnością nie zrezygnuje ze swych najwartościowszych zawodników. W bramce znajdzie się Bednarek, ale nie z powodu swojej klasy, lecz braku alternatywy. Mickey van der Hart wciąż się kuruje, zdrowy ma być na pierwsze spotkanie po przerwie reprezentacyjnej. Pewniakiem w defensywie jest Satka. Nie ma natomiast gwarancji, że jego partnerem znów będzie Salamon, którego juniorskie zachowanie kosztowało Lecha stratę punktów w Białymstoku. To była pierwsza w nowym sezonie strata bramki po błędzie defensywy, jeśli nie liczyć prokurowania rzutów karnych.

Nie można wykluczyć, że na środku defensywy zajdzie się Milić, który nieźle zagrał we wtorek w Pucharze Polski. Bardzo starał się wówczas dobrze wypaść także Alan Czerwiński. Wątpliwe jednak, by zachęcił trenera do rezygnacji z usług Pereiry. To samo można powiedzieć o lewej stronie obrony. Douglas zdobył we wtorek dwie bramki, choć jedną, po umiejętnie wykorzystanym rzucie wolnym, odebrał mu nieodpowiedzialny Milić. To wcale nie znaczy, że tym razem Rebocho zasiądzie na ławce rezerwowych.

Na środku boiska mogą zagrać Karlstroem, Murawski, Kwekweskiri, Tiba. Szwed jest pewniakiem na „szóstce”, na „ósemce” trener wystawi Gruzina lub Portugalczyka. Kto z nich zasiądzie na ławce, wejdzie na boisko w drugiej połowie. Ramirez bardzo się starał w meczu przeciwko Skrze, uczestniczył przy strzelaniu wszystkich branek, ale chyba w pierwszym składzie nie wybiegnie. Jak zdradził Maciej Skorża, ten zawodnik jest rozczarowany przesiadywaniem na ławce. Rozmawiając z nim, trener apelował o cierpliwość, bo przecież grzechem byłoby nie korzystać z będącego w uderzeniu Amarala. Skorża to nie Żuraw… Pozostałe pozycje nie budzą wątpliwości. Zagrają Kamiński, Ba Loua, Ishak.

Kiedy Śląsk szukał trenera, chciał zatrudnić Maciej Skorżę. Kto wie, czy by nie podjął pracy we Wrocławiu, gdyby nie zwrócił się do niego Lech. Trener nie miał wątpliwości i szybko przyjął poznańską ofertę, a Śląsk zatrudnił Jacka Magierę. I tego z pewnością nie żałuje. Maciej Skorża kurtuazyjnie wypowiada się o możliwościach najbliższego rywala. Twierdzi, że to inna drużyna niż w poprzednim sezonie, więc nie ma co się sugerować statystykami dotyczącymi dotychczasowej rywalizacji obu klubów. Podkreślał, że Lech musi bardzo uważać przy szybkim przechodzeniu rywala do ataku.

Zmiany nastąpiły zresztą i w grze Lecha. W kilku meczach, rozegranych na swoim boisku, nie pozwolił przeciwnikowi oddawać celnych strzały. Kolejorzowi zarzuca się natomiast nieskuteczność. Gdyby celniej strzelał w pierwszej połowie spotkania z Jagiellonią, wróciliby do Poznania z punktami. Trener dużo sobie obiecuje po atmosferze na wypełnionym stadionie. Wierzy w reakcję zwrotną: kibice napędzą piłkarzy, ich dobra gra jeszcze bardziej nakręci kibiców.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznań uwierzył w Skorżę

Możemy żałować, że mecz Lecha z Wisłą Płock został zaplanowany na piątkowy późny wieczór. Widzów będzie mniej niż przyszłoby na stadion w sobotę lub niedzielę.

Na takiego Lecha czekaliśmy. Od lat

Przełom nie polega na odczarowaniu po sześciu latach Łazienkowskiej. Prawdziwa zmiana jest taka, że pojechał tam Lech, o którym mówiło się, że ma poważne szanse