Drogę do mistrzostwa otworzyła Lechowi Cracovia niespodziewanie odbierając punkty Rakowowi. Trzeba to jednak było wykorzystać pokonując Piasta Gliwice, co okazało się trudnym, ale nie niewykonalnym zadaniem. Lech wygrał 2:1. 

Początek był ciężki, ponieważ Piast zaryglował dostęp do swojej bramki, a Lechowi trudno było sforsować te zasieki. Dopiero po kwadransie świetne podanie Pereiry efektownym strzałem głową na bramkę zamienił Kamiński. Teraz wystarczyło tylko zagrać mądrze i podwyższyć wynik, ale Lechowi się to nie udało, mimo iż kilka razy był tego bliski. 

Dobre okazje dwukrotnie zmarnował Rebocho, pomylił się też Ishak. Do przerwy nic się nie zmieniło, natomiast drugą połowę Lech zaczął najgorzej jak mógł. Już w pierwszej akcji Piast zaskoczył go świetnie rozegraną akcją i mecz zaczynał się od początku. Trwał ostry bój, ponieważ gospodarze atakowali zawzięcie, a Lech znał stawkę tego pojedynku: walczył o mistrzostwo.

Jego akcjom można było wiele zarzucić, brakowało dokładności, precyzji, spokoju. W ostatnich minutach na boisku zrobiło się nerwowo. Piłkarze obu drużyn popełniali faule i łapali kartki, ale to Lech miał więcej determinacji i tuż przed końcem ucieszył swych kibiców na stadionie i w całym regionie. Po rzucie rożnym Kvekveskiriego, podaniu Satki głową gola zdobył Ishak i w ekipie Kolejorza zapanowała euforia. Teraz wystarczy wygrać z Wartą i  Zagłębiem Lublin, by cieszyć się z mistrzostwa Polski.

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,