Po dwóch zwycięstwach wydawało się, że za Lechem najgorsze, młodzież krzepnie, uczy się ekstraklasy. Przyszła jednak nieszczęsna przerwa w rozgrywkach, a tuż po niej prestiżowy mecz w Warszawie. O porażce zadecydowały taktyczny analfabetyzm i słabość tych, co do żadnej kadry powołani nie zostali (i nigdy nie zostaną), więc mogli sobie solidnie w Poznaniu potrenować.

Potwierdziło się, że młodzież Lecha ma duże możliwości. Gdyby ją pozostawić w Poznaniu na dwa lub trzy sezony, mogłaby stanowić o sile drużyny wygrywającej ligę. Problem w tym, że nikt tu żadnej drużyny nie buduje. Klub zamienia się w witrynę. Służy do wystawiania zawodników przeznaczonych na sprzedaż. Piłkarze ci stają się coraz lepsi, coraz dojrzalsi. Drużyna – wprost przeciwnie. Potrzebuje graczy doświadczonych, znających się na wygrywaniu meczów.

Obecna Legia jest najsłabsza od lat, ale to wciąż zespół bez przypadkowych zawodników w składzie. Mecz rozpoczęła stremowana, niepewna siebie i gdyby w pierwszym kwadransie Lech energiczniej zaatakował, miałby szansę ustawić sobie spotkanie. Udało się to dopiero w drugiej połowie. Nie jest łatwo objąć na Łazienkowskiej prowadzenie, więc karygodne jest wyciąganie w takiej sytuacji do leżącego na deskach przeciwnika pomocnej dłoni. Lech to zrobił. Poszedł pod prąd.

O pomstę do nieba woła to, co stało się po wyjściu na prowadzenie. Liczny sztab szkoleniowy nie pomógł, nie podpowiedział, nie powstrzymał zawodników frontalnie atakujących bez zabezpieczenia tyłów. Muhar postąpił jak trampkarz. Stracił piłkę mając większość kolegów z drużyny przed sobą, a obok czających się przeciwników. To było kuriozum. Przegrywająca na własnym stadionie Legia wyrównała po kontrataku. Lech zastosował taktyczną innowację, która mu jednak sławy nie przyniesie.

Na przedmeczowej konferencji prasowej Dariusz Żuraw zapowiedział, że Lech nie pójdzie w ślady innych zespołów i nie będzie grać zachowawczo, nastawiając się na przeszkadzanie. Taka taktyka powoduje bowiem, że polskie kluby w pucharach nie mają niczego do powiedzenia, bo nie potrafią grać w piłke. Z Lechem ma być inaczej. Kibice obdarzyli go zaufaniem. Chwilowo nie liczą na trofea, ale na ambicję i żywiołowość wychowanków. Wszystko ma jednak swoje granice. Trwonienie punktów, łatwe przegrywanie meczów prestiżowych nie może znaleźć akceptacji.

W historii Lecha zdarzało się gwałtowne odmładzanie drużyny, promowanie zdolnej młodzieży. Tyle, że zawsze miała ona wzorce do naśladowania. Klub dbał, by w składzie nie brakowało graczy klasowych, doświadczonych. Czego Lechowa młodzież nauczy się od sprowadzonych tu latem Muhara i Crnomarkovicia? Widzieliśmy to w Warszawie. Chorwacja to kraj piłkarskich talentów. Nie zdarza się, by ktoś szukał tam zawodników znających się tylko na przerywaniu akcji, stosowaniu siły fizycznej. Lech idzie pod prąd.

Jedynymi piłkarzami Lecha mogącymi stanowić wzór dla młodych są Tiba i Amaral, także doświadczony Makuszewski. Ten pierwszy, wbrew informacjom przekazanym dziennikarzom przez trenera, do Warszawy nie pojechał. Drugiego trener nie docenia. Stawia na Jevticia, gracza o nie byle jakich umiejętnościach, ale i potrafiącego z dnia na dzień zgubić formę. Po Amarala sięgnął dopiero w końcówce meczu, gdy trzeba się było ratować. Natomiast Makuszewski nie uszył się ławki. Jokerem wpuszczonym na boisko na ostatnie minuty został 17-letni Kamiński. Lech poszedł pod prąd.

Każda klasowa drużyna musi mieć swój kręgosłup – zawodników klasowych, doświadczonych, decydujących o jakości gry. Jeśli do niej trafią ludzie młodzi, to stopniowo, jako uzupełnienie. W Lechu jest odwrotnie – zawodnicy najlepsi, najbardziej doświadczeni muszą się liczyć z tym, że usiądą na ławce, by zrobić miejsce młodzieży. Taka drużyna nigdy nie będzie dojrzała, można się po niej spodziewać meczów kuriozalnych. Gdy idzie się pod prąd nie można liczyć na dobre wyniki, ale nie one są teraz najważniejsze.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

AliExpress sponsorem Lecha Poznań

Jeszcze jedno tej jesieni wspaniałe wydarzenie dla Lecha. Globalna platforma sprzedaży, AliExpress została sponsorem klubu. Pierwszy raz promuje się w ten sposób. Na początek w

jakub kamiński

Kolejny wychowanek Lecha w reprezentacji

W czerwcu skończył 18 lat. Właśnie został reprezentantem Polski, jest potencjalnie najdroższym zawodnikiem ekstraklasy. Jakub Kamiński rozwija się w sposób nieprawdopodobny. Marka akademii Lecha Poznań