Jaki jest pomysł trenera na wyjście drużyny z marazmu? – Pierwszy raz w tym sezonie mamy dobrą sytuację kadrową. Tylko Pawłowski, mający chroniczne problemy ze ścięgnem Achillesa, skarży się na bóle, staramy się uniknąć operacji. Pozostali zawodnicy są gotowi do gry. Muszą walczyć o miejsca w drużynie, kilku nie zmieści się nawet na ławce rezerwowych. To napawa optymizmem – mówi Maciej Skorża. Coraz pewniej czuje się Kadar, który rywalizuje o miejsce w składzie z Douglasem. Trener żałuje na brak czasu na ćwiczenie gry trzema obrońcami – Kadarem, Kamińskim, Arajuurim. Barry byłby wówczas zawodnikiem wahadłowym, ustawionym bardziej ofensywnie. Mógłby częściej wykorzystywać swą broń – dobre dośrodkowania. Trener zamierza zagrać tak jeszcze w tym roku. Plany te może mu pokrzyżować kolejna porażka. Zarząd Lecha może przestać chować głowę w piasek i podjąć męską decyzję.
Największym problemem drużyny jest niemoc w ofensywie, nieśmiałość nie pozwalająca podjąć decyzji o oddaniu strzału. Zawodnicy albo długo zmagali się z kontuzjami, albo po ich wyleczeniu szukali formy. – Staram się przygotować drużynę do meczu jak najlepiej. Nie skupiam się na tym, że grozi mi dymisja. Wierzę, że jeżeli uda nam się zdobyć dwie bramki, to wreszcie odblokujemy się i pójdziemy do przodu, zaczniemy strzelać gole i punktować – nie traci optymizmu trener.
Atmosfera wokół drużyny zmieni się, gdy uda się w Krakowie wygrać i opuścić ostatnie miejsce w tabeli. Zadanie jest trudne, bo po zmianie trenera Cracovia gra jak z nut, wykorzystuje potencjał zawodników doświadczonych i tych utalentowanych, takich jak Kapustka. Tymczasem sparaliżowanym zawodnikom Lecha trudno przychodzi podjęcie decyzji o oddaniu strzału. Trener wierzy w strzeleckie możliwości Marcina Robaka. Miał zagrać już w Bazylei, trzeba jednak było zmienić taktykę, gdy drużynę osłabił Linetty.



