Już tylko Jasmin Burić, Vojo Ubiparip i Tomasz Kędziora leczą kontuzje. Do zdrowia wraca Dawid Kownacki. Prawdopodobnie jednak w meczu przeciwko Podbeskidziu trener Mariusz Rumak wystawi skład zbliżony do tego z ostatnich spotkań. Drużyna dwukrotnie wygrała bez straty bramki, wiele więc wskazuje, że linia obrony pokaże się w tym samym zestawieniu, choć w grę wchodzi powrót na boisko Kebby Ceesaya, który od początku tygodnia trenuje już z drużyną z pełnym obciążeniem.
Zapowiada się, że po raz pierwszy od dawna w drużynie Lecha wystąpi wyraźna przewaga zawodników z polskim paszportem. Trener Rumak cieszy się z tego. Twierdzi, że sprowadzając zawodników do klubu i mając wybór przy tej samej klasie piłkarzy, zawsze postawi na Polaka. Kiedy jednak wystawia skład na konkretny mecz, narodowość piłkarza nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczy się aktualna forma i potrzeby drużyny.
Daylon Claasen, który otrzymał ostatnio powołanie do reprezentacji RPA, wrócił do treningu po lekkiej kontuzji i liczy na występ w najbliższym meczu. Zauważył, że w polskiej lidze nie ma łatwych meczów. W każdym trzeba zaangażować się na sto procent. – Podbeskidzie jest w tabeli niżej niż Lech, ale zapowiada się, że w Bielsku-Białej będzie mecz walki – mówi pomocnik Kolejorza.
Lech nie pokazywał dotychczas wysokiej formy, ale przynajmniej poprawił zachowanie przy stałych fragmentach gry. Zdarza mu się nawet zdobywać w ten sposób bramki, bo piłka kierowana jest we właściwe miejsce. Gorzej jest z bronieniem. Zawodnicy gubią koncentrację, zachowują się nieodpowiedzialnie, tracą bramki.
Ostatni mecz Lecha z Podbeskidziem, rozegrany w Poznaniu, zakończył się niespodziewanym zwycięstwem drużyny z Bielska-Białej desperacko walczącej o uratowanie się przed spadkiem. Lech był po porażce w ważnym meczu z Legią. Teraz drużyna Czesława Michniewicza próbuje sobie radzić bez środkowego napastnika. Po odejściu Roberta Demjana próbują go zastąpić Pawela, Urban, Wodecki, Chmiel, Malinowski, ale żaden z nich nie jest klasyczną „dziewiątką”, żaden nie potrafi grać tyłem do bramki. Jak jednak zwraca uwagę Mariusz Rumak, drużyna ta przegrywa zwykle jedną bramką, więc niewiele trzeba zmienić, by zacząć odnosić zwycięstwa.
Lech musi zagrać skuteczniej niż ostatnio z Widzewem. Trener jest przekonany, że jego zawodnicy nie pokażą już takiego „popisu”, bo z tej lekcji wyciągnęli dobre wnioski. Pamięta Czesława Michniewicza z okresu jego pracy w Poznaniu. Podpatrywał jego pracę, na jego prośbę prowadził obserwacje gry przeciwników. Trenerzy się jednak rozwijają, stosują nowe metody. Praca w Lechu była dla Czesława Michniewicza pierwszym w życiu trenerskim poważnym wyzwaniem. Teraz mu grozi, że po porażce z Lechem straci posadę. – Trzymam kciuki za niego, ale zagramy o trzy punkty – mówi trener Lecha podkreślając, że jedną z przyczyn braku rozwoju naszych klubów jest częsta zmiana trenerów. Do tej pory aż pięciu ligowych szkoleniowców musiało się rozstać z pracą.



